piątek, 8 czerwca 2012

Mecz otwarcia: POLSKA - Grecja na żywo

Cóż - podsumowując - mamy punkt. Tylko punkt. Choć gdyby nie interwencja Tytonia - tego punktu by nie było. Wiemy, że nie mamy zmienników ani siły na całe 90 minut. I wiemy, że za dużych szans w pozostałych meczach nie mamy. Szkoda. Olbrzymia szkoda. Polska piłka się zmienia. Ale wciąż potrafimy zagrać na wysokim poziomie jedynie 45 minut. A to zdecydowanie, zdecydowanie za mało, żeby odnieść sukces na wielkiej, międzynarodowej imprezie.

Nie wiem czemu wszyscy wożą się po Szczęsnym. Nie mógł zrobić nic więcej, a Salpingidis zostawił nogę i dał się zahaczyć. Natomiast Tytoń - wielki szacunek. To się nazywa wejście smoka.

Podobno mogło być gorzej. Ale przecież mieliśmy wszystko w swoich rękach. A Smuda nie robiąc żadnej zmiany udowodnił, że ma gdzieś piłkarzy z drugiej 11. Jak można, widząc, że niektórzy oddychają rękawami, nic nie zmieniać? Dlaczego nie posłać w bój młodych, świeżych i dynamicznych bocznych pomocników?

Mieliśmy przeciwnika rozłożonego na łopatkach, grającego w 10. Mieliśmy chyba z 5 świetnych okazji. Z czego na pewno Perquis miał sytuację 100%. Pierwsza połowa kapitalna, Grecja praktycznie nie istniała. W drugiej niestety sytuacja się odwróciła. Mój wrodzony pesymizm mówi mi, że tym samym raczej nie wyjdziemy z grupy, bo Ruscy ani Czesi nie pozwolą nam na tyle w swoim polu karnym.

90 - koniec. Naszym ewidentnie zabrakło sił.

83 - wiele można naszym zarzucić, ale nie to, że nie walczą. Ledwo biegają... zmian nie ma - no ale przecież to wydaje się oczywiste: nie mamy porządnych zmienników.

80 - Nasi już chyba nie mają siły...

73 - co za rollercoaster. Emocje są nie do opisania. Droga z piekła do nieba i z powrotem jest bardzo, bardzo krótka. Ale niepokojące jest to, że Grecy grają coraz pewniej, szybciej i groźniej.

70 - Tytoń - jesteś za-je-bis-ty!

69 - i to by było chyba na tyle.

62 - który próbuje kontratakować. Samaras nie był daleki od celu.

60 - i zaczyna się niebieski autobus...

53 - wreszcie ten pajac Karagounis dostaje kartkę.

50 - O boj... po prostu wredny niefart. Głupio. Głuuupio.

Ale los musi się odmienić!

48 - cisną dalej. Prawidłowo :)

46 - no to jedziemy. Dalej, Orły!

PRZERWA - To się nie dzieje się. Kapitalnie, wspaniale, przepięknie! Strzelić jeszcze jedną (co najmniej) i będzie legen... wait for it...

45 - Pierwsze primo - kartka pochopna. No ale przecież sędziowie pomagają tym drużynom, którym kibicuję. Najpierw Barcelonie, a teraz Polsce ;)

Drugie primo - Polacy są w lepszej sytuacji gospodarczej, mogli więc dać w łapę sędziemu :D (just kidding)

36 - Perquis mógł zostać bohaterem. Ajjezusmaria!

28 - może być groźnie. Stały fragment.

Uff. Nic z tego.

17 - LEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEWANDOOOOOOOOOOOOOOOOWSKI!!!!!!!! GOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOLLLLL!

15 - ciśniemy. Ciśniemy. CIŚNIEMY! Szkoda tych okazji, ale naprawdę jest nieźle.

11. minuta - Karagounis "z pietyzmem" ustawia piłkę. No proszę. Nasz protestancki element w komentarzu :P

10. minuta - Grecy są normalnie z kryształu... padają przy każdym kontakcie.

5. minuta - Grecy już grają na czas.

17:59 - delektuję się chwilą, że już już, a jeszcze nie ;) Polacy - DO BOJUUUUUUU!!!!! PO ZWYCIĘSTWO, PO SŁAWĘ, PO CHWAŁĘ!

17:57 - Do hymnu. Mazurku, ponieś nasze Orły!

17:55 - WYCHODZĄ! 

17:51 - Rany, rany, rany. Zaczyna się! Za niedługo nie będę umiał usiedzieć...

Przy okazji - pozdrawiam tych, którzy wybrali dzisiaj spotkanie młodzieżowe zamiast meczu ;)

17:40 - mam nieodparte wrażenie, że "krótkie oficjalne otwarcie Euro" mogliby sobie po prostu darować i już grać.

17:30 - pierwszy kwiatek dzisiejszej transmisji: Szaranowicz: "To jest realna ocena sytuacji, bo przecież nie mamy uprawiać mungu bungu" (what the hell???). Może mu się z bunga bunga pomyliło... ale przecież Międzynarodowy Dzień Seksu był wczoraj. W każdym razie - jaja już się zaczęły. Brakuje jeszcze tylko "Koko koko".

Btw - pozdrawiam moich znajomych, którzy kibicują w strefie kibica na Placu Defilad w Warszawie :)

17:27 - Gmoch powiedział, że swoje meczowe typy już powiedział. No hola hola, a co z tymi, co nie oglądali studia TVP wcześniej?

17:26 - JEST JACEK GMOCH! JEST JACEK GMOCH!

17:22 - jeżeli mój Szwagier stresuje się bardziej niż wtedy, kiedy moja siostra rodziła, to o czym to świadczy? :P Póki co - trudno mi uwierzyć, że tak gigantyczna i pankontynentalna impreza odbywa się właśnie u nas. UEFA EURO 2012 w Polsce powoli czas zacząć. Niesamowita sprawa, po prostu niesamowita.

17:07 - jest również osławiony prezes Lato. "Panie Redaktorze, ja dzisiaj nie gram" - czy trzeba jeszcze coś komentować?

17:00 - godzina. 60 minut. 3600 sekund. I się zacznie. Polacy już się rozgrzewają.

16:45 - jak widać, kibice obu drużyn potrafią w zgodzie przygotowywać się do meczu ;)
(fot. z gazeta.pl)

16:30 - półtorej godziny. Czas na mój typ. Serce mówi, że wygramy. Rozum mówi, że będzie remis po nudnym meczu. A pesymizm podpowiada, że dostaniemy w zadek.

16:02 - już niecałe 2 godziny. Emocje coraz bardziej rosną. A skoro emocje - to porcja Dariusza Szpakowskiego. Panie Darku, życzę panu dzisiaj, by stracił pan głos z radości ;)


15:50 - oberwanie chmury nad Warszawą. W związku z tym, że dach jest zasunięty, przynajmniej nie będzie meczu na wodzie. Za to może być mecz w tropikach... Żeby trochę rozładować atmosferę - skecz Macieja Stuhra o polskich komentatorach ;) (bo skoro tak ważny mecz - będzie komentował niesamowity Szpaku)


15:05 - chwilę temu otwarto bramy na Stadionie, pierwsi kibice już zajmują swoje miejsca (szczęściarze...). Widać na ich twarzach radość, podekscytowanie i nadzieję, że nasi wygrają. Przyjechał również góral z Nowego Targu żeby znaleźć sobie dziewczynę z Warszawy. No można i tak.

14:56 - pojawił się pierwszy problem dzisiejszego dnia: moja Corsunia nie odpaliła (wygląda na to, iż zbuntował się akumulator). Co w perspektywie jutra jest bardzo niepokojącym objawem. Oby prostownik się spisał i ją podładował...

14:00 - ten weekend ogólnie jest niesamowicie bogaty w emocje sportowe: na Eurosporcie Rafael Nadal powoli kończy 1. set w półfinale Roland Garros (a po nim na korcie Djokovic vs. Federer; w niedzielę finał), o 17.30 Polacy grają w Lidze Światowej z Kanadą (a w niedzielę z Brazylią), w Łodzi trwa World GP siatkarek. Gdyby komuś było mało - w nocy Miami Heat ograło Boston Celtics w ich Rose Garden i w nocy z soboty na niedzielę decydujące, 7. starcie w finale Konferencji Wschodniej. Łoł. Naprawdę tego sporo. My tu gadu gadu, a do meczu już tylko 4 godziny. Emocje rosną. W celu ich ostudzenia (ta, jasne, chyba podniesienia) - filmik z ostatnich mistrzostw Europy:


Boję się jednej rzeczy - że zapowiadana na dzisiaj burza może odciąć dopływ prądu...

13:30 - po dwóch bramkach Lewandowskiego (24. i 82. minuta) Polska pokonała Grecję 2:0, dominując w każdym elemencie gry. Nie miałbym nic przeciwko, gdyby ten scenariusz powtórzył się za już niecałe 5 godzin.

12:10 - pierwszy mecz otwarcia własnie się zaczyna. FIFA 12 i pojedynek ze Szwagrem ;)

11:48 - na Comedy Central leci właśnie 16. odcinek pierwszego sezonu "Jak poznałem waszą matkę". Polecam!

11:22 - obejrzałem właśnie skróty poprzednich meczów otwarcia w historii Euro. Szczególnie zainteresował mnie mecz w Bazylei pomiędzy Szwajcarią a Czechami w 2008 roku. Współ-gospodarze poprzednich mistrzostw nacierali przez większość meczu, Czesi ograniczyli się do kontr. Szwajcarzy ostrzeliwali poprzeczki, a Czechom wystarczył jeden strzał Sverkosa i było po meczu. Oby dziś historia się nie powtórzyła.
Link do meczów otwarcia: Zczuba.pl

10:55 - na wstępie chciałbym pozdrowić kilka osób. Bo trzeba wspomnieć o tych, którzy mają dzisiaj gorzej ode mnie (w moim subiektywnym przekonaniu). Pozdrawiam blogerkę Kaję (blog sportowy "Ciężki jak z waty"), która opuszcza Polskę i wyjeżdża do Tunezji. Tuż przed największą imprezą sportową w historii naszego kraju. Ja bym się chyba pociął... Kaja - oby Al Jazzira umożliwiła ci śledzenie meczów ;)

Kolejne pozdrowienia - dla mojego kuzynostwa i ich dzieci przebywających obecnie na wakacjach we Włoszech ;)

I ostatnie pozdrowienia o tej porze - dla wszystkich Euro-hejterów, walczących feministek, anty-kibiców i kiboli (którzy już musieli pobić Rosjan w jednym barze...). Mimo wszystko wam nie współczuję, tylko cieszę się z wielkiego piłkarskiego święta :)

10:35 - Jasnego, to już dzisiaj! 8. czerwca :) oby ostatnim koszmarem dzisiejszego dnia były moje nocne sny. Do śniadanka oglądam sobie TVN 24, gdzie eksperci z Michałem Polem na czele boją się o zakryty dach na Narodowym - że będzie za ciepło. No cóż. Jak coś - będzie na co zwalić :P

2 komentarze: