Pora odpowiednia, by pójść w ślady współlokatora i położyć się spać. Lecz kaczor ma zbyt dużo myśli, by w spokoju zasnąć i przestać przeszkadzać zacnemu współlokatorowi. Zbyt dużo refleksji dzisiejszego dnia go spotkało. Oto kilka z nich:
Czemu wykładowcy na jego uczelni (przecież w sumie z religijną otoczką) składają kiepskie, świeckie życzenia "Wesołych świąt"? Czemu tylko jeden z nich życzy "błogosławionego czasu Świąt Bożego Narodzenia"? Czyżby było to niepoprawne politycznie?
Czemu ludziom brakuje konsekwencji w poglądach i wyznawanych zasadach? Czy będąc ortodoksami muszą być jednocześnie liberalni aż do bólu?
Jak ogarnąć materiał z hebrajskiego i greki? Czy miesiąc wystarczy? Czy znajdę motywację? Czy przemogę niechęć do sposobu przedstawiania pierwszego z tych języków?
Czy czas świąt będzie wartościowy? Czy odpowiednio się do niego przygotuję? Kiedy zrobić próby na uwielbiające? Jak ogarnąć szał przygotowywania czegoś miłego dla najbliższych? Skąd wziąć kreatywność?
Ostatnio kaczor zadaje dużo pytań. Bardzo to lubi. Jakoś mu wtedy łatwiej. Przyznając się do swojej niewiedzy gotów jest, by poznać coś nowego. Wchodzić na wyższy poziom samoświadomości. Docierać do wnętrza siebie i pozwolić Bogu w tym wnętrzu ingerować. O tak. Kaczor polubił filozofowanie. To go nakręca. I czuję się wartościowo, ambitnie.
"Niech śpiewa wszelki twór..." - Święta coraz bliżej. Kaczor (autor bloga, Piotrek, ja) powoli rozpoczyna świętowanie. Christmastime is here.
P.S. Mam jakieś dziwne przeczucie, że tegoroczny czas Radości z Przyjścia Jezusa Na Świat będzie niesamowity. Wartościowy i pokrzepiający. Oby. :)