wtorek, 12 października 2010

mętlik w głowie

Cały mój wpis w momencie dodawania się skasował. Więc krótko: wielu rzeczy wciąż się uczę. Wiele rzeczy wciąż mnie przerasta, szokuje, frustruje, zniechęca. Ale z tymi Goliatami muszę walczyć. I z Bożą pomocą uda mi się ich pokonać.

Miało być dłużej, ale boję się, że znowu mi to wszystko zniknie. Więc na dzisiaj tyle. Jutro może będzie trochę dłużej.

P.S. Brakowało mi śpiewu. Dlatego śpiew na spotkaniu studenckim był bardzo krzepiący. Reszta... no cóż. Ale oddawanie chwały Bogu wiele mi dało;)

refleksyjnie przy spaghetti

Właśnie zjadłem spaghetti przygotowane głównie przez Bartka, ale i ja miałem swój udział w jego tworzeniu ;) Smakowało, oj tak. Za 45 minut pierwsze dzisiejsze zajęcia - podstawy pedagogiki i dydaktyki ogólnej. Zobaczymy. Potem jeszcze historia Kościoła powszechnego. Wtorek to w zasadzie najluźniejszy dzień na uczelni w całym tygodniu.

Przy okazji chyba wybiorę się na spotkanie studenckie. Społeczność jest czymś bardzo ważnym, póki co orientuję się w tym, co w Warszawie jest możliwe i z czegoś na pewno będę korzystał.

Wciąż uczę się tu oddychać. Powoli zbliżam się do dwóch tygodni spędzonych w centrum Warszawy i myślę, jak wiele rzeczy zmieniło się w moim życiu. Jak wiele rzeczy odkryłem, jak wiele spraw zostało przeze mnie docenionych, ale i jak wiele sfer związanych z przyszłością wciąż skrywa mgła. Stawiam również wiele pytań. Szukam we wszystkim Jego woli. Mimo, że wiele rzeczy czasem przekracza moje pojęcie i zrozumienie - staram się otwierać na Jego działanie. On musi wzrastać, ja stawać się mniejszym.

P.S. Bardzo cieszy mnie perspektywa powrotu do domu na weekend.