Znowu będzie refleksyjnie. Ale cóż, taka ostatnio pora ;) Wpis dedykowany mieszkańcom Świerkowej 1 i Stromej 4 ;)
Nie doceniam chyba tych wszystkich wspaniałych chwil, jakie mogę przeżywać w swoim życiu, szczególnie tych spędzonych na południu, przez weekend. Przyjmuję je jako coś oczywistego, naturalnego, takiego zwykłego. A zapominam, że są to magiczne chwile, takie perełki w tej naszej codzienności. Cały czas chciałbym czegoś więcej, co chwilę coś mi nie pasuje. A tak naprawdę jest wspaniale, ciężko oczekiwać czegoś lepszego.
Bo gdy oglądam te czarno-białe zdjęcia, słucham historii rodzinnych, obserwuję jej rodzinę, coraz lepiej ich poznaję i spędzam z nimi więcej czasu - chciałbym, by moi najbliżsi byli takim samym zachęceniem dla niej, jakim jej rodzina jest dla mnie. (nie ukrywam z radością, że to zachęcenie w mojej rodzinie jest obecne ;))
Wydaje się to naturalne. Być może oczywiste. Ale jednak nie jest. Nie chcę, by te magiczne chwile umykały mi między palcami. Pragnę je docenić. Bo są wyjątkowe, piękne i niepowtarzalne.