Kończy się pierwszy dzień po weekendowej przerwie. Pierwszy dzień po powrocie z domu. Ciężko było mi tu wrócić. Ale dzięki spacerowi, zakupom oraz poprzez możliwość spędzenia czasu z chłopakami znowu się tu zacząłem aklimatyzować. Warszawa jest naprawdę fajnym miastem.
Podczas podróży do Warszawy mogłem obserwować parę, która jechała na lotnisko, by stamtąd polecieć na Mauritius (całą drogę gadali po francusku ćwicząc język), o mało co nie zgubiłem parasola, kupiłem pewnemu Afroamerykaninowi bilet na metro (ale nie zdążyłem powiedzieć, że musi iść na drugą stronę metra, bo pojedzie w złym kierunku:P), nie zdążyłem na logikę, ledwo doniosłem swoją torbę wypełnioną w połowie zapasami jedzenia... ale było ciekawie. Naprawdę;)
Nie zmienia to faktu, że jest tęskno. W piątek było mi tęskno za Warszawą. A dzisiaj jest mi tęskno za domem.