Są dni, których nie zapomni się na długo. Są sytuacje, w których nie wie się, co powiedzieć lub jak zareagować. Są ludzie, których postawa zadziwia, zawstydza (w pozytywnym sensie).
Dzisiejszy dzień zapamiętam na długo. Sytuacja, w jakiej zostałem postawiony sprawiła, że nie wiedziałem, jak zareagować. Moi przyjaciele i znajomi mnie dziś zawstydzili.
Zorganizowali małe przyjęcie-niespodziankę w jednym z moich ulubionych miejsc Warszawy - kamienicy Emila Wedla. Nie byłem zupełnie przygotowany na to, co nastąpi. Nie wiedziałem, co powiedzieć. Nie jestem osobą, która potrzebuje takich imprez, która świętuje urodziny hucznie. Czasem wystarczy mi pamięć, szczere życzenia. A oni... po prostu mnie onieśmielili.
Wiecie, zdaję sobie sprawę, że na wiele rzeczy narzekam. Że ciągle czegoś mi brakuje, nie mogę osiągnąć pełni satysfakcji i radości. Wiem, że moja postawa potrafi być bardzo demotywująca. Wiem, że czasem nie cenię tych osób, które są wokół mnie, rozmawiają ze mną, służą radą i pomocą. Wiem, że zdarza mi się ich ignorować, być obojętnym lub po prostu o nich zapominać. Jest mi teraz niesamowicie wstyd, kiedy przypomnę sobie, co dla mnie zorganizowali.
A z drugiej strony - jestem im bardzo wdzięczny, że o mnie pamiętali. Że jestem dla nich kimś wartościowym (bo inaczej chyba by czegoś takiego nie przygotowali). Że są. Że byli. I mam nadzieję, że będą. Dziękuję wam - Bro, Doti, Karo, Wiktorio, Zbyszku, Darku, Marcinie. To było coś niesamowitego. Jestem dosłownie wzruszony.
Wiele mi dziś pokazaliście :)
A finał... zostanie tajemnicą. Bo był tak "out of my mind'owy", że nie jestem w stanie póki co o tym mówić.
czwartek, 24 maja 2012
niedziela, 20 maja 2012
szukając jej
Dużo się ostatnio dzieje. Aż nie nadążam.
Sporo roboty na studia, Ostrawa, weekend urodzinowy, finał LM. Bardzo, bardzo intensywnie. Dlatego bardzo cenię sobie chwile, kiedy mogę usiąść i w spokoju pomyśleć, zreflektować się, skorzystać z fotograficznej pamięci i przywołać te momenty, które wydały mi się bardzo cenne. Jako że dziś zjechała się do nas rodzinka - kilka mgnień oka z urodzin.
Dzieci. Jak to nasze ciocie stwierdziły "obrodziło..." - i owszem. Chwała Bogu, bo dzieci są Jego darem. Przynoszą naprawdę kupę radości ;)
Wysiłek. Nie da się opisać tego, jak wiele starań włożyła moja mama, by przygotować dzisiejszą imprezę. Słowo "dziękuję" również nie wystarczy. Ale wiedz, Mamuś, że jestem Ci bardzo wdzięczny :)
Frisbee. Naprawdę fajnie jest porzucać z rodzinką i móc przy tym również pogadać. Kapitalna sprawa.
To-spojrzenie-kochającego-dziecka-i-kochającego-rodzica. Było dzisiaj niemal wszędzie w naszym domu, co prowadzi do kolejnej impresji...
Moje rodzeństwo i kuzynostwo to naprawdę wspaniali rodzice. Widzę to zarówno po nich, jak i po ich dzieciach. Po uśmiechach, okrzykach radości, kiedy mąż mojej kuzynki, Tomek, zaczyna bawić się ze swoimi córkami. Po spojrzeniu, jakie mój chrześniak Kubuś kieruje w stronę swoich rodziców. Po obejmowaniu kolan mojej bratowej przez jej córeczkę Emilkę, która tam znajduje swoją ostoję. Te obserwacje dały mi dzisiaj naprawdę do myślenia. I chciałbym w przyszłości być takim rodzicem, jakimi oni są teraz. I mieć takie wspaniałe dzieci ;)
Wspólnota. Siedząc razem przy stole, rozmawiając, pilnując dzieci czułem się dobrze w mojej rodzinie. Cieszę się, że ją mam.
Dziękuję.
P.S. Nie może tu również zabraknąć wrażeń z finału LM. Chelsea nie zagrała nic wielkiego, ale pomogła szczęściu i opanowała nerwy. Gratulacje. A Didier Drogba jest niezwykle dziadowskim dziadem. Ale i niezwykle wyjątkowym piłkarzem. Pokazał dziś klasę.
No i ostatnia uwaga. Jednym z prezentów okazała się nowa płyta Mate.o. Nie ukrywam tego, że raczej nie jestem jego wielkim fanem. Postanowiłem jednak dać mu szansę. No i cóż. Uczciwie przyznaję, że utwór "Szukaj jej" ujmuje.
Więc ruszam w poszukiwania. Oby Bóg pomógł mi ją znaleźć :)
Sporo roboty na studia, Ostrawa, weekend urodzinowy, finał LM. Bardzo, bardzo intensywnie. Dlatego bardzo cenię sobie chwile, kiedy mogę usiąść i w spokoju pomyśleć, zreflektować się, skorzystać z fotograficznej pamięci i przywołać te momenty, które wydały mi się bardzo cenne. Jako że dziś zjechała się do nas rodzinka - kilka mgnień oka z urodzin.
Dzieci. Jak to nasze ciocie stwierdziły "obrodziło..." - i owszem. Chwała Bogu, bo dzieci są Jego darem. Przynoszą naprawdę kupę radości ;)
Wysiłek. Nie da się opisać tego, jak wiele starań włożyła moja mama, by przygotować dzisiejszą imprezę. Słowo "dziękuję" również nie wystarczy. Ale wiedz, Mamuś, że jestem Ci bardzo wdzięczny :)
Frisbee. Naprawdę fajnie jest porzucać z rodzinką i móc przy tym również pogadać. Kapitalna sprawa.
To-spojrzenie-kochającego-dziecka-i-kochającego-rodzica. Było dzisiaj niemal wszędzie w naszym domu, co prowadzi do kolejnej impresji...
Moje rodzeństwo i kuzynostwo to naprawdę wspaniali rodzice. Widzę to zarówno po nich, jak i po ich dzieciach. Po uśmiechach, okrzykach radości, kiedy mąż mojej kuzynki, Tomek, zaczyna bawić się ze swoimi córkami. Po spojrzeniu, jakie mój chrześniak Kubuś kieruje w stronę swoich rodziców. Po obejmowaniu kolan mojej bratowej przez jej córeczkę Emilkę, która tam znajduje swoją ostoję. Te obserwacje dały mi dzisiaj naprawdę do myślenia. I chciałbym w przyszłości być takim rodzicem, jakimi oni są teraz. I mieć takie wspaniałe dzieci ;)
Wspólnota. Siedząc razem przy stole, rozmawiając, pilnując dzieci czułem się dobrze w mojej rodzinie. Cieszę się, że ją mam.
Dziękuję.
P.S. Nie może tu również zabraknąć wrażeń z finału LM. Chelsea nie zagrała nic wielkiego, ale pomogła szczęściu i opanowała nerwy. Gratulacje. A Didier Drogba jest niezwykle dziadowskim dziadem. Ale i niezwykle wyjątkowym piłkarzem. Pokazał dziś klasę.
No i ostatnia uwaga. Jednym z prezentów okazała się nowa płyta Mate.o. Nie ukrywam tego, że raczej nie jestem jego wielkim fanem. Postanowiłem jednak dać mu szansę. No i cóż. Uczciwie przyznaję, że utwór "Szukaj jej" ujmuje.
Więc ruszam w poszukiwania. Oby Bóg pomógł mi ją znaleźć :)
piątek, 18 maja 2012
Where you gonna go? What happens next?
Welcome to the planet
Welcome to existence
Everyone's here
Everyone's here
Everybody's watching you now
Everybody waits for you now
What happens next
What happens next
I dare you to move
I dare you to move
I dare you to lift yourself up off the floor
I dare you to move
I dare you to move
Like today never happened
Today never happened before
Welcome to the fallout
Welcome to resistance
The tension is here
Tension is here
Between who you are and who you could be
Between how it is and how it should be
Maybe redemption has stories to tell
Maybe forgiveness is right where you fell
Where can you run to escape from yourself?
Where you gonna go?
Where you gonna go?
Salvation is here
I dare you to move
I dare you to move
I dare you to lift yourself up off the floor
I dare you to move
I dare you to move
Like today never happened
Today never happened
Today never happened
Today never happened before
Welcome to existence
Everyone's here
Everyone's here
Everybody's watching you now
Everybody waits for you now
What happens next
What happens next
I dare you to move
I dare you to move
I dare you to lift yourself up off the floor
I dare you to move
I dare you to move
Like today never happened
Today never happened before
Welcome to the fallout
Welcome to resistance
The tension is here
Tension is here
Between who you are and who you could be
Between how it is and how it should be
Maybe redemption has stories to tell
Maybe forgiveness is right where you fell
Where can you run to escape from yourself?
Where you gonna go?
Where you gonna go?
Salvation is here
I dare you to move
I dare you to move
I dare you to lift yourself up off the floor
I dare you to move
I dare you to move
Like today never happened
Today never happened
Today never happened
Today never happened before
So I move.
środa, 16 maja 2012
Ostrawa - podsumowanie
Było naprawdę fajnie.
Kapitalnych młodych ludzi poznałem - special greetings to Judith, Helen, Leonie, Miriam, Jitrenka and Jakob.
Zebrałem nowe doświadczenie.
Mogłem odbyć kilka naprawdę wartościowych rozmów.
Przekonałem się, na czym polega praca ŚFL.
Poćwiczyłem angielski i niemiecki.
Zobaczyłem nowy zakątek Europy.
Choć czasem mam wrażenie, że niektóre dyskusje i dywagacje były zwyczajnie jałowe. Może zbyt bardzo koncentruję się na praktyce? Czasem trzeba też pomyśleć, poteoretyzować. Myślę, że właśnie to była właściwa okazja tego typu. Bo doświadczenie za stołem można wykorzystać w praktyce. Podobnie jak praktykę fajnie jest opisać zza mównicy bądź podczas dyskusji z innymi.
Pan Bóg naprawdę pobłogosławił ten czas. :)
Kapitalnych młodych ludzi poznałem - special greetings to Judith, Helen, Leonie, Miriam, Jitrenka and Jakob.
Zebrałem nowe doświadczenie.
Mogłem odbyć kilka naprawdę wartościowych rozmów.
Przekonałem się, na czym polega praca ŚFL.
Poćwiczyłem angielski i niemiecki.
Zobaczyłem nowy zakątek Europy.
Choć czasem mam wrażenie, że niektóre dyskusje i dywagacje były zwyczajnie jałowe. Może zbyt bardzo koncentruję się na praktyce? Czasem trzeba też pomyśleć, poteoretyzować. Myślę, że właśnie to była właściwa okazja tego typu. Bo doświadczenie za stołem można wykorzystać w praktyce. Podobnie jak praktykę fajnie jest opisać zza mównicy bądź podczas dyskusji z innymi.
Pan Bóg naprawdę pobłogosławił ten czas. :)
sobota, 12 maja 2012
ostrawowo cz. 3
Im dłużej trwa ta konferencja, tym bardziej jestem zmęczony...
Dzisiejsze dyskusje w moim odczuciu były mniej konstruktywne niż wczorajsze. Po raz kolejny przekonuję się, że chyba bliżej mi do bycia praktykiem niż teoretykiem. Do pewnych spraw wolę podchodzić pragmatycznie, a nie rozwodzić się pół godziny nad jednym, mało związanym z moją rzeczywistością, tematem.
Ale muszę przyznać, że dzisiejsze wieczorne party zrekompensowało wszystko. Kapitalne jedzenie, bardzo wartościowe towarzystwo i rozmowy, późniejsze silly talks z moimi rówieśnikami były bardzo pozytywne.
A teraz SPAĆ!
Dzisiejsze dyskusje w moim odczuciu były mniej konstruktywne niż wczorajsze. Po raz kolejny przekonuję się, że chyba bliżej mi do bycia praktykiem niż teoretykiem. Do pewnych spraw wolę podchodzić pragmatycznie, a nie rozwodzić się pół godziny nad jednym, mało związanym z moją rzeczywistością, tematem.
Ale muszę przyznać, że dzisiejsze wieczorne party zrekompensowało wszystko. Kapitalne jedzenie, bardzo wartościowe towarzystwo i rozmowy, późniejsze silly talks z moimi rówieśnikami były bardzo pozytywne.
A teraz SPAĆ!
piątek, 11 maja 2012
ostrawowo cz. 2
Dziś równie krótko jak wczoraj.
1. Jeżeli dzień zaczyna się od wspaniałej pieśni "Morning has broken" - to wiadomo, że będzie to świetny dzień.
2. Nie sądziłem, że zabiorę głos na forum. Ale wyszło ok i z tego się cieszę :)
3. Uwaga. Istnieją piękne Niemki.
4. Estonki też. :P
5. Przy okazji dowiedziałem się, że wyglądam na 24 lata i że nowa fryzura mi pasuje.
6. Nabożeństwo w ostrawskim kościele było niezwykle ciekawe. Fajnie było również poobserwować zachowania niektórych podczas Wieczerzy Pańskiej - część trzymała rękę na sercu, część serdecznie witała się ze znajomymi czekającymi w kolejce.
7. Wieczorny spacer po kolacji z innymi młodzieżowymi przedstawicielami kościołów uważam za bardzo wartościowy. I chętnie bym go powtórzył :)
Dzień był cholernie intensywny, a jutro nie zwalniamy tempa. Dlatego czas do łóżka.
P.S. Dziś pozdrawiam Judith i Helenę oraz Jakoba :)
1. Jeżeli dzień zaczyna się od wspaniałej pieśni "Morning has broken" - to wiadomo, że będzie to świetny dzień.
2. Nie sądziłem, że zabiorę głos na forum. Ale wyszło ok i z tego się cieszę :)
3. Uwaga. Istnieją piękne Niemki.
4. Estonki też. :P
5. Przy okazji dowiedziałem się, że wyglądam na 24 lata i że nowa fryzura mi pasuje.
6. Nabożeństwo w ostrawskim kościele było niezwykle ciekawe. Fajnie było również poobserwować zachowania niektórych podczas Wieczerzy Pańskiej - część trzymała rękę na sercu, część serdecznie witała się ze znajomymi czekającymi w kolejce.
7. Wieczorny spacer po kolacji z innymi młodzieżowymi przedstawicielami kościołów uważam za bardzo wartościowy. I chętnie bym go powtórzył :)
Dzień był cholernie intensywny, a jutro nie zwalniamy tempa. Dlatego czas do łóżka.
P.S. Dziś pozdrawiam Judith i Helenę oraz Jakoba :)
czwartek, 10 maja 2012
ostrawowo cz. 1
Jako że jestem w Ostrawie na konferencji Światowej Federacji Luterańskiej - postaram się z każdego dnia coś naskrobać. Dziś krótko, bo to dopiero początek.
Hotel przyjemny.
Ludzie raczej otwarci, póki co integrowałem się z Dreznem i Bohuminem.
Współlokator to niezły żartowniś - pozdrawiam cię, Michaelu ;)
Mój angielski - zadziwiająco dobry. Póki co, nie stresuję się tym, że brakuje mi słówek.
Przeplatanie angielskiego z niemieckim - to dopiero niespodzianka. Okazuje się, że daję radę ;) (nie sądziłem, że tak potrafię)
Jedzenie całkiem dobre - nawet przystawkę zjadłem!
Myślę, że będzie fajnie. W końcu gdzie dwóch lub trzech w imieniu Boga się spotyka, tam i On jest między nimi, prawda?
Więc powinien być to błogosławiony czas :)
Hotel przyjemny.
Ludzie raczej otwarci, póki co integrowałem się z Dreznem i Bohuminem.
Współlokator to niezły żartowniś - pozdrawiam cię, Michaelu ;)
Mój angielski - zadziwiająco dobry. Póki co, nie stresuję się tym, że brakuje mi słówek.
Przeplatanie angielskiego z niemieckim - to dopiero niespodzianka. Okazuje się, że daję radę ;) (nie sądziłem, że tak potrafię)
Jedzenie całkiem dobre - nawet przystawkę zjadłem!
Myślę, że będzie fajnie. W końcu gdzie dwóch lub trzech w imieniu Boga się spotyka, tam i On jest między nimi, prawda?
Więc powinien być to błogosławiony czas :)
wtorek, 1 maja 2012
positive (sic!)
Achtung, Achtung! Jest pozytywnie! ;)
Mimo że jestem padnięty.
Mimo że jestem zjarany.
Mimo że mam zakwasy.
Mimo że moja nowa fryzura wywołuje skrajne emocje.
MMME w Poznaniu były czasem naprawdę wyjątkowym. Poznałem nowych, wartościowych ludzi (z tego miejsca pozdrowienia dla Magdy, Muriina, Ludwika, Zuzy). Cieszę się, że mogłem jakoś pomóc w ich (Mistrzostw) przeprowadzeniu, że się na coś przydałem.
A dzisiejsza wizyta rodzinki była bardzo pozytywna. Szczególnie nasze rzucanie frisbee - czyżby miała być to nowa rodzinna tradycja? Dla mnie bomba! ;)
P.S. A do Poznania wrócę i go gruntownie zwiedzę. To jedyna rzecz, której żałuję z minionego weekendu - nie miałem kiedy wyskoczyć na miasto i zerknąć na starówkę. Ale co się odwlecze...
Poza tym - stwierdziłem dzisiaj, że nic ciekawego się nie szykuje jeżeli chodzi o jakieś płytowe premiery. Myliłem się. TEN PAN szykuje coś naprawdę ciekawego 4 dni po moich urodzinach. Ogólnie, to wam go szczerze polecam :)
Mimo że jestem padnięty.
Mimo że jestem zjarany.
Mimo że mam zakwasy.
Mimo że moja nowa fryzura wywołuje skrajne emocje.
MMME w Poznaniu były czasem naprawdę wyjątkowym. Poznałem nowych, wartościowych ludzi (z tego miejsca pozdrowienia dla Magdy, Muriina, Ludwika, Zuzy). Cieszę się, że mogłem jakoś pomóc w ich (Mistrzostw) przeprowadzeniu, że się na coś przydałem.
A dzisiejsza wizyta rodzinki była bardzo pozytywna. Szczególnie nasze rzucanie frisbee - czyżby miała być to nowa rodzinna tradycja? Dla mnie bomba! ;)
P.S. A do Poznania wrócę i go gruntownie zwiedzę. To jedyna rzecz, której żałuję z minionego weekendu - nie miałem kiedy wyskoczyć na miasto i zerknąć na starówkę. Ale co się odwlecze...
Poza tym - stwierdziłem dzisiaj, że nic ciekawego się nie szykuje jeżeli chodzi o jakieś płytowe premiery. Myliłem się. TEN PAN szykuje coś naprawdę ciekawego 4 dni po moich urodzinach. Ogólnie, to wam go szczerze polecam :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)