środa, 28 grudnia 2011

BKMS cz.2

Wybaczcie, że tytułu nie chce mi się pisać w całości, ale po prostu jestem zmęczony. Ten stan utrzymuje się od wieczoru wigilijnego. I nic nie wskazuje na to, że miałby się zmienić. Na bloga wchodzę po to, żeby nie zapomnieć tego, co ostatnio usłyszałem i przeżyłem. A było tego trochę.

Po pierwsze - tak aktywnych świąt jeszcze nie miałem. Pomijając bycie opiekunem, w każdy dzień (24, 25 i 26 grudnia) gdzieś śpiewałem. Albo w kościele sam lub z mamą i bratem, albo w teatrze z zespołem CME. I chyba było tego za dużo, bo ciężko było mi o skupienie i jakąś refleksję. Przeżyłem dwie kolacje wigilijne (ale nadal nie lubię tej "tradycyjnej, niezwykłej, pełnej świątecznej atmosfery, wigilii"). Dobrze sobie jadłem (zresztą wciąż tak jest ;)), sporo rozmawiałem, sporo myślałem, wspominałem, martwiłem się. I zbierałem kolejne portrety, rozmawiając i obserwując ludzi.

Okazało się, że jedną z wczasowiczek jest babcia mojego kolegi z gimnazjalnej klasy. Bardzo lubię z nią rozmawiać. Sypie cytatami z Biblii jak z karabinu ;) jest to inspirujące. Zastanawiam się, czy na każdy argument w dyskusji ma przygotowany werset. Zawstydza mnie swoją bystrością i pamięcią.

Za to jeden z wczasowiczów z wyglądu strasznie przypomina mi mojego wujka. Ciekawe, czy za parenaście lat wujek będzie wyglądał jak ten szacowny pan z Górnego Śląska ;)

Przekonałem się również, że czasem pozory mylą. Myślimy jedno, a dzieje się drugie. I warto dać się zaskoczyć.

Usłyszałem również sporo na temat małżeństw mieszanych i kontaktach z księżmi katolickimi w paru parafiach.

I stwierdziłem, że w porównaniu z losami niektórych ludzi, którzy w swoim życiu naprawdę, naprawdę niejedno przeszli, to mój żywot i sytuacja rodzinna to póki co sielanka. I wypadałoby Bogu na kolanach za nią dziękować. (mogło to zabrzmieć mało pozytywnie. Ale staram sobie cenić to, co mam. Różnie to wychodzi, ale wiem, że nie mam na co narzekać.)

(kurczę, jest tego tak dużo, że nie umiem sobie przypomnieć...)

W wielu rozmowach seniorzy akcentowali, że ważne jest, by ksiądz miał pomysły, przejmował inicjatywę i był motorem do działania dla całej parafii. Inaczej łatwo pozbawić parafię ducha i w zasadzie ją "zabić".

Osobny akapit poświęcić trzeba jedzeniu. Nie jestem póki co jakoś strasznie zbulwersowany, bo miałem pojęcie, jak to czasem ze starszymi ludźmi jest, ale przyznam się, że czasem jest różnie. Rozumiem, że na wielu piętno odcisnęła wojna (wspominają, jak to kiedyś, już po wojnie, ludzie spotykali się i wciąż wspominali to, co działo się podczas wojny. Tak niesamowicie traumatyczne było to przeżycie - nie dziwi mnie to), że doświadczyli niewyobrażalnego już dla mojego pokolenia głodu, że wiele w swoim życiu przeszli, że mają już swoje natręctwa i schorzenia... ale momentami muszę zwracać uwagę na pewne nieprzyjemne zachowania. Wiem, że to normalne w tym wieku. Ale... czasem ignorowanie modlitwy, zaczynanie posiłku nie czekając na wszystkich (bo naszym zwyczajem jest rozpoczynanie od modlitwy, czasem też pieśni) jest już dla mnie przegięciem. Ale ok, staram się to przyjmować i rozumieć.

Zastanawiam się, jaki ja będę w ich wieku. I już się boję na samą myśl :P

Zobaczymy, jak potoczą się kolejne dni powoli kończącego się pobytu wczasowiczów w Jaworniku. Coś jeszcze napiszę na ten temat. A na deser (jako że szukam natchnienia do sylwestrowego rozważania i póki co nie mam pomysłu, więc muszę coś innego robić:P) parę cytatów, które zapamiętam na długo:

- "Słuszny Ursus" - wiślanin, mieszkaniec Ostoijceva o swoim traktorku
- "Myślisz, że temu Barabaszowi nic nie będzie? Ja, na pewno przeżyje i wszystko się dobrze skończy" - podczas projekcji filmu "Barabasz"
- "Ja, ja - a po czesku wajeczka" - komentarz na gwarowe potakiwanie
- "Wystarczy dotknąć, pogłaskać, szepnąć czułe słówko do uszka, pomasować i od razu człowiekowi robi się lepiej" - jeden z wczasowiczów opisujący swoje reakcje na kontakt z dziewczynami
- "Księże" - częsty zwrot wczasowiczów do ich opiekuna. ŻEBY BYŁO JASNE - NIE JESTEM KSIĘDZEM, POPRAWIAM ICH, KIEDY SIĘ TAK DO MNIE ZWRACAJĄ I ODCZUWAM LEKKI DYSKOMFORT, GDY TAK MÓWIĄ.
- "Sympatyczny, przemiły, z mnóstwem zalet, podobny do taty, z pięknym głosem, uprzejmy, nadający się na księdza, zbyt skromny" - pojawiające się w przeróżnych odmianach przymiotniki, którymi wczasowicze obdarzają swojego opiekuna (pochwalę się, a co! A tak poważnie mówiąc - zastanawia mnie, czy mówią tak bo tak wypada, czy dlatego, że rzeczywiście tak myślą. Dochodzi jeszcze opcja tego, że każdemu studentowi teologii opiekującemu się nimi tak powtarzali. Bardzo doceniam ich komplementy, ale zdaję sobie sprawę, że nie zawsze taki jestem. I że jest duża szansa, że ten obraz jest bardzo przerysowany, a będąc sami w pokojach krytykują moją postawę, to, że mówię za cicho, że uśmiecham się za mało, że jestem mało kreatywny...)

czwartek, 22 grudnia 2011

Błogosławiony kaczor między seniorami cz. 1

Te święta są wyjątkowe. Z paru powodów. Nie będę wymieniał wszystkich, podam jeden. W tym roku jestem opiekunem grupy ok. 60 osób starszych i samotnych podczas Wczasów Świąteczno-Noworocznych.

I postanowiłem z tej okazji coś tu od czasu do czasu, w miarę możliwości, napisać. Chciałbym stworzyć tu galerię paru postaci, z którymi będę rozmawiał w trakcie wczasów (dla niektórych jest to jedyna okazja w roku, by być wysłuchanym). Nie będę ich przedstawiał z imienia. Czasem będzie to jedno zdanie, czasem cały duży akapit. Opiszę to, co mnie poruszyło. Spróbuję ogarnąć to, co mnie zachęciło, co dało mi do myślenia, coś, co mnie zmieniło. Podzielę się tym, czym mogę się podzielić, resztę zachowam dla siebie. Wiem, że ten czas będzie mi potrzebny. Wiem, że Bóg posłuży się tymi drogimi seniorami, by niejedno mi uświadomić. Już zaczął to robić ;)

Większość dzisiejszego wieczoru spędziłem na rozmowie z panem z Górnego Śląska, który opowiadał o tym, jak często przyjeżdżał do Jawornika, jak to miejsce go urzekło. Nie tylko w zimie, również w lecie. Ceni sobie ciszę, spokój, takie odizolowanie od świata. Sporo podróżował po Polsce, po różnych parafiach naszego kościoła, sam był aktywnym członkiem swojej parafii, z bólem serca patrzył na wandali niszczących jego rodzimy kościół, w którym został ochrzczony, konfirmowany, w którym zawarł związek małżeński. To, co mnie poruszyło, to jego głębokie przeświadczenie o tym, że Biblia jest prawdziwym skarbem dla ludzi, ewangelików, dotknęło mnie to, że jako dziecko wędrował z babcią 18 kilometrów do kościoła. Piechotą. Znam ludzi, którzy nie chcą dziś takiej odległości pokonać samochodem i wolą zostać w domu. Tak, wiem, to były inne czasy, inne wychowanie, inna mentalność. Ale myślę, że moje pokolenie - pokolenie Facebooka, GG, YouTuba mogłoby się wiele od szacownego pana i jego pokolenia nauczyć. (Zresztą - moja rodzina też miała podobne przygody - mój tata chodził po pas w śniegu ze swoją mamą z Lesznej do Goleszowa na jutrznię. I nie było zmiłuj. Dziś nie dałby rady mnie zbudzić na jutrznię. A ja miałbym do pokonania tylko 10 metrów. I trochę mi wstyd.)

Jedna pani bardzo przypomina mi moją znajomą. I nic do rzeczy nie ma tu fakt, że są z jednej parafii. Po prostu tak mi się wydaje. I to jest miłe, bo to dobra znajoma :)

Jest też pan, który dużo żartuje, jest bardzo zabawny, ale jednocześnie dzieli się bolesnymi doświadczeniami. I zastanawiam się, czy te żarty nie są jakąś formą odreagowania tej niełatwej rzeczywistości.

To tyle na dzisiaj. Za niedługo pojawi się tu część druga. Tymczasem kładę się spać dziękując Bogu za dzisiejszy dzień. I proszę Go o kolejne. By je błogosławił.

wtorek, 20 grudnia 2011

poetycko

Ze wspomnieniami jest problem. Szczególnie tymi dobrymi.

Bo wracają.

I nie dają spać.

Wywołują ból brzucha.

W oku pojawia się łza.

Nie brakuje również gdybania.

Roztrząsa się swoje zachowanie.

I nie idzie się do przodu.

Tylko ciągle stoi w miejscu.

Wydeptane ślady zagłębiają się w ziemi coraz to bardziej.

Strach, przygnębienie i gorycz stają się siostrami i braćmi.

A dobre rady to śmiertelni wrogowie.

Optymizm, owszem, może zostać wskrzeszony.

Ale potrzebna będzie wszechmoc Boża i jego szersza perspektywa - jak w poranek wielkanocny.

Wyrzuty sumienia.

Pytania.

Wspomnienia.

Nostalgia.

Oby.

Było.

Lepiej.

Niż.

Było.

Z Bogiem.


P.S. Co autor miał na myśli? :P


niedziela, 11 grudnia 2011

Od przygnębienia do umiarkowanej radości

Zaczęło się okropnie. Valdes - czemu musisz to robić w meczach, które ogląda pół miliarda ludzi? Casillas, który w ciągu ostatnich 3 sezonów jest słabszy od ciebie, zawsze w meczach o wielką stawkę staje na wysokości zadania...
Pierwsza połowa daremna. Nie była tragiczna tylko i wyłącznie dzięki Messiemu i Alexisowi.
Druga bramka przyfarcona. Ale podobno szczęście sprzyja lepszym.
Trzecia - majstersztyk w stylu Realu. Tej kontry z pewnością by się nie powstydzili. Zarówno Alves jak i Cesc wykonali jedno dobre zagranie w meczu. Właśnie przy tej bramce.

Ogólnie - szału nie było. Ale być może dlatego, że przyzwyczaiłem się do znakomicie grającej Barcelony. Dzisiaj grała bardzo kiepsko. Ale jeżeli Real, ten najmocniejszy Real, ten wielki faworyt, ten, który łoi wszystkich na lewo i prawo, nie jest w stanie ograć tak grającej Barcy... to sorry, Mou, ale lepiej przenieś się do Anglii, może tam znowu ci się powiedzie.

Być może jestem nieco zawiedziony (o ile po takim meczu można być zawiedzionym ;)), bo przyzwyczaiłem się, że Barcelona w meczach o wielką stawkę po prostu gra wspaniale. Dziś grała średnio, momentami daremnie, ale na szczęście (i całkowicie zasłużenie) wygrała. I tego się trzymajmy.

Na dobranoc:




P.S. "Lukas" jest niesamowity. Strasznie lubię go słuchać :)

piątek, 2 grudnia 2011

Losowanie grup EURO 2012 + Polska - Brazylia u małego studenta NA ŻYWO

Ogólnonarodowe podniecenie, spowodowane dzisiejszym losowaniem grup do UEFA EURO 2012, całodzienna relacja na żywo na sport.pl skłoniła mnie do włączenia się w śledzenie losowania i komentowanie tego wszystkiego na bieżąco, szczególnie że akurat relacji na żywo jeszcze na blogu nie prowadziłem ;) POLSKA, GRECJA, ROSJA, CZECHY

A że w sobotę o 7.00 graliśmy z Brazylią (wygrywając 2 sety osiągnęliśmy kwalifikację olimpijską), to postanowiłem przedłużyć relację i objąć nią również mecz z Canarinhos.


POLSKA - BRAZYLIA 2:3 (25:18; 25:21; 18:25; 19:25; 12:15)



9:25: To by było na tyle jeżeli chodzi o relację live z losowania grup na Euro i meczu Polska - Brazylia. Losowanie było nienajgorsze, jest szansa na wyjście z grupy. Dziś rano przegraliśmy, ale odnieśliśmy sukces. Oby w przyszłości było lepiej. Zresztą, okazja do rehabilitacji jutro - ostatni mecz z Rosją o 3 w nocy. Dobrego dnia, dzięki za uwagę :)


9.20: Masakra jakaś z tymi Brazylijczykami. Graliśmy przez 2 i 1/3 seta jak oni. Potem zagraliśmy jak my. I Brazylijczycy pokazali nam miejsce w szeregu. Jeżeli takie cuda będziemy wyczyniać na igrzyskach, to ja dziękuję. Mam już dość tego, że wiecznie z nimi przegrywamy. Ale najbardziej będę wkurzony, jeżeli w komentarzach pomeczowych nasi siatkarze będą się przede wszystkim cieszyć z awansu na igrzyska. Wtedy już naprawdę całkowicie zwątpię. Bo to samo było w 2006 roku, kiedy po przegranym finale wszyscy skakali z radości, że wygraliśmy srebro. I tylko jeden Kadziewicz był wściekły, że przegrali złoto. Oby się to nie powtórzyło.

W studiu wszyscy się cieszą. Babka nawet śpiewa. O_o. Przede wszystkim przegraliśmy mecz, dopiero potem, w drugiej kolejności, wywalczyliśmy awans do Londynu. To mój punkt widzenia.


12:15: Jestem rozczarowany. Nawet bardzo. Mieliśmy wygrać 3:0, a znowu, który to już raz, dostaliśmy z Brazylią. Niesamowicie się cieszę, że wywalczyliśmy kwalifikację olimpijską, ale cały czas będzie kompleks Kanarkowych. Z drugiej strony - lepiej teraz przegrać w taki sposób, niż w ćwierćfinale/półfinale/finale IO. Bo wtedy byłoby już naprawdę bardzo, ale to bardzo przykro. Ale mając kompleks Brazylii - możemy nigdy z nimi nie wygrać. Po prostu jakaś jedna wielka masakra z tymi Canarinhos. Nie wiem, jak wy, ale ja nie mogę już na nich patrzeć (w sensie na Gibę, 
Visotto, Murilo i innych). Ech. Awans na igrzyska jest, ale porażka boli. Cóż.

12:14: Jakby to powiedział, a raczej wykrzyknął Szpaku: Ajjezusmaria!


12:13: Ech.


12:12: Tu już decyduje psychika.


TIE-BREAK


19:25: Jak się nie wygrywa 3:0, to się przegrywa 2:3. To stare siatkarskie porzekadło jest blisko realizacji po raz kolejny. Polacy są rozbici, Brazylijczycy nakręceni. Chyba przegramy. (Tak, odwołam te słowa i pokajam się, jak wygramy tie-breaka)


15:16: Do tej pory ten, kto wygrywał na drugiej przerwie technicznej, wygrywał seta. Czy i podobnie będzie teraz? Oby nie. Ograć Brazylijczyków 3:1... byłoby cudownie :)


8:7: Rezende wygląda momentami jak kieszonkowa Godzilla. Im dłużej tak będzie wyglądał, tym lepiej. Prowadzimy na pierwszej przerwie technicznej.


1:0: Ten mecz śmiało można wygrać. Panowie, bo będziecie mieli o czym wnukom opowiadać...


IV SET


18:25: No. Od 13:8 do 18:25. Dlatego to Brazylijczycy są mistrzami świata. Awans na Igrzyska bardzo cieszy, ale w tym momencie obie drużyny powinny już być w szatni. To było spokojnie do wygrania 3:0. A tak, to nawet możliwy jest scenariusz 2:3... No nic, walczymy dalej. 


17:24: Oj.


15:21: No. Żeby nie było tak różowo, żeby media nie wróżyły nam złotego medalu na IO, Brazylijczycy pokazują, gdzie jest nasze miejsce, kiedy trochę odpuszczamy. I Brazylia ponownie jest Brazylią, a Polacy Polakami.


15:19: Źle, źle, źle. Zagumny za Żygadłę.


14:16: No i mały klops. Brazylijczycy wykorzystują nasz słaby moment i zaczynają grać swoje. Ech.


13:13: No tak, wróciło stare. Seria błędów i mamy remis. A Brazylijczycy nie odpuszczą. Panowie, utrzymać poziom i będzie dobrze! 


13:8: Rezende chyba zaraz zejdzie na zawał. "Polacy zbiegają z radością do trenera" - jakby byli na łące i zbierali kwiatki :P


8:5: Co tu dużo mówić. Polacy pokazują wszystkim niedowiarkom (w tym i mnie), jak są niesamowici. NIESAMOWICI. 


3:1: W relacjach małego studenta nie może zabraknąć filozofii: mam wrażenie, że to nie są ci Brazylijczycy, którzy niemiłosiernie obijali Polaków od 9 lat. Oni już dawno byliby w szatni, rozmawiając sobie "znowu Polacy przegrali mecz z nami już w szatni". A może to Polacy zmienili mentalność, zimprówowali się (od czas. "to improve")? Kto wie. W każdym razie, czas oglądać i delektować się tak grającymi Polakami :)


1:1: A teraz już na spokojnie, panowie, dobijcie ich ;)


III SET


25:21: WYKORZYSTANA PIŁKA LONDYNOWA/LONDYŃSKA!!!!!!!!!!!!!!!!! COŚ NIE-BY-WA-ŁE-GO. AWESOME! IT IS LEGEN... WAIT FOR IT... DARY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


SZALEŃSTWO! TO SIĘ NIE DZIEJE! AMAZING, WONDERFUL, WUNDERSCHOEN, BELLISSIMO! 


24:21: Piłka londynowa (a może londyńska?).


23:21: Wciąż dwa.


23:20: Nadal dwa.


23:19: Jeszcze dwa.


22:18: Nie przypominam sobie, żebym kiedyś tak spokojnie i tak radośnie obserwował mecz naszych z Canarinhos...


20:16: Ależ bije dzisiaj Zbyszek Bartman...


18:15: Coraz lepiej to wygląda. Aut Bruno i przerwa na żądanie dla niezwykle ekspresyjnego (i pewnie teraz maksymalnie wkurzonego) trenera Rezende.


16:15: Kącik statystyczny: Michał Winiarski właśnie zanotował pierwszy przeserwowany serwis ;)


16:14: Jest naprawdę dobrze. To nie jest póki co dzień Canarinhos. Przyznaję, że już dawno nie oglądałem meczu z ich udziałem, ale w dniu dzisiejszym mylą się na potęgę. Dosłownie. Co pozwala nam ponownie prowadzić i 9 punktów dzieli nas od Londynu...


14:14: A Polacy postanowili ich naśladować.


14:13: Ależ Brazylijczycy dzisiaj psują na zagrywce...


12:11: Ładny blok Możdżonka na Gibie. Redaktor Swędrowski zauważa, że Brazylijczycy po każdym zdobytym punkcie cieszą się coraz mocniej. Czyżby mieli się zerwać do frontalnego ataku, który jak to zwykle bywało, zmiecie nas z powierzchni parkietu?


9:9: Czy Winiarski zepsuł jak na razie wszystkie zagrywki? Mam wrażenie, że tak.


8:7: No i znowu jest dobrze. Jedna obserwacja - Polacy grają dzisiaj rewelacyjnie w przyjęciu oraz mają bardzo pewny atak. Kiedy dokładają do tego świetną obronę i blok, wtedy odjeżdżają Brazylijczykom. Łoł. Jak to brzmi. Odjeżdżają Brazylijczykom. Prawie jak oksymoron... 


7:6: Żygadło wrzuca teraz ponownie Bartmana w siatkę. Ale na szczęście ten umie się zachować i szczęśliwie wybrnąć z kłopotliwej sytuacji ;)


5:5: Trochę szkoda tej akcji. Byłyby 4 punkty z rzędu. A tak Giba robi czapę Bartmanowi.


1:3: Póki co, zachowajmy spokój. Jest dobrze, ale Brazylia to Brazylia. Właśnie zaliczyli pierwszy porządny blok.


II SET


25:18: ALE TERAZ JUŻ TAK. CZY KTOŚ ZAKŁADAŁ, ŻE BĘDZIE TAK PIĘKNIE? PO PROSTU ROZBILIŚMY BRAZYLIJCZYKÓW W PIERWSZYM SECIE. JESZCZE JEDEN I MAMY AWANS NA IO! BUDŹCIE ZNAJOMYCH I ZACHĘCAJCIE DO OGLĄDANIA. JEST DOBRZE, NAPRAWDĘ DOBRZE!


24:18: Jeszcze nie...


24:17: CZY JUŻ?


22:16: Trzeci raz po przerwie Polacy wyrzucają piłkę w aut. No masakra jakaś...


22:15: COŚ NIE-BY-WA-ŁE-GO! ALEŻ ONI DZISIAJ GRAJĄ! CO ZA OBRONA! A TEN ATAK Z SIÓDMEGO METRA!


20:14: Przecieram oczy ze zdumienia. Brazylijski blok w ogóle nie funkcjonuje.


16:12: Kurek! No nie wolno!


16:11: Gramy na razie wspaniale. Ale potrzebujemy jeszcze 9 punktów. (ta obrona Żygadły i kontra Kurka... palce lizać!)


12:8: Mam wrażenie, że Brazylijczycy są trochę nierozgrzani... Pierwsza przerwa na żądanie. Canarinhos znani są z tego, że potrafią się spiąć i w jednym ustawieniu zdobyć np. 7 punktów pod rząd. Więc musimy uważać, ale jest nieźle.


8:7: A Bartman chyba nie wie, że po przerwie technicznej nie wolno zepsuć zagrywki...


8:6! Póki co, nie jest źle. Piękny as Bartmana, a potem Giba zablokowany po raz pierwszy. I oby nie ostatni :) 


7.08: Zaczynamy tak, jak wczoraj, z Kurkiem, Żygadłą i Bartmanem.


7.05: Po raz kolejny Mazurek Dąbrowskiego zagrany nieco za wolno. Ja w tym doszukiwałbym się tego, że Polacy tak długo wchodzą w mecz. W porównaniu do tego, hymn Brazylii jest bardzo pobudzający i zachęcający do aktywnej gry już od początku.


7.01: Polacy na niebiesko. A Canarinhos na kanarkowo, klasycznie. W takim razie dlaczego my nie możemy grać na biało czerwono?


6.58: Dzisiejsze wstawanie wymagało w moim przypadku wiele samozaparcia. Mam nadzieję, że będzie warto. Przypomnijmy, że Polacy potrzebują wygrać 2 sety, wtedy będą już pewni awansu na igrzyska. Ale biorąc pod uwagę, że z Brazylią ostatni raz wygraliśmy w 2002 roku... Choć z Włochami też nam nie szło, a udało nam się ich pokonać. Zobaczymy. Póki co, potrzebuję się trochę rozbudzić.




Grupa A: POLSKA,GRECJA,ROSJA,CZECHY
Grupa B: HOLANDIA,DANIA,NIEMCY,PORTUGALIA
Grupa C: HISZPANIA,WŁOCHY,CHORWACJA,IRLANDIA
Grupa D: UKRAINA,SZWECJA,FRANCJA,ANGLIA


22.30: Po tym, jak człowiek sam poszedł trochę się poruszać i pograć, patrzy na te wszystkie emocje związane z losowaniem z nieco większym dystansem, na spokojnie (i trochę już mimo wszystko zmęczony całym dzisiejszym dniem). Z tego, co czytam opinie, wywiaduję się wśród znajomych, to wychodzi na to, że mamy grupę marzenie - "najsłabszą z możliwych". I trudno się z tą opinią nie zgodzić. Na papierze z każdą z tych reprezentacji mamy mniejsze lub większe szanse. To oznacza, że wręcz MUSIMY wyjść z grupy. No po prostu musimy, bo inaczej będzie wstyd i hańba. Dodatkowo media zagraniczne raczej nie zwrócą na nas uwagi, tylko skupią się na pozostałych grupach, w szczególności na grupie śmierci - C. To sprawia, że w mediach możemy zaistnieć tylko pozytywnie, przechodząc do ćwierćfinału. Ale to naprawdę jest w naszym zasięgu. Więc byłbym dobrej myśli, z drugiej strony jednak trochę drżąc, co się będzie u nas działo, jak jednak polegniemy. Oj, wolę sobie tego nie wyobrażać... Tyle na dzisiaj. Jutro też jest dzień i być może będzie to dzień wielki. Przekonamy się od 7 rano. Wtedy relacja z meczu Polska - Brazylia w Pucharze Świata.




19.15: Ok, czas ochłonąć i przemyśleć losowanie. Wieczorem małe podsumowanie plus jutro, o 7 rano POLSKA - BRAZYLIA w Pucharze Świata. BĘDZIE SIĘ DZIAŁO!


19.05: Gmochuś przewidział Grecję, przybył, zobaczył, przewidział czyli veni vidi vici XXI wieku :P Dobrze, że mamy pana Jacka po swojej stronie ;)

Moje typy - czyli grupa marzeń prawie się sprawdziła. Naprawdę wolałbym Anglików. No ale co zrobić. Nie jest źle, mamy realne szanse na wyjście z grupy. I trochę czasu, żeby jeszcze poprawić swój poziom gry.


Mam mieszane uczucia. Niby losowanie dla nas dobre. Ale jak nam nie pójdzie, to będzie wielki, wielki wstyd. Z drugiej strony - grupa B to grupa śmierci, Ukraińcy chyba zagrają 3 mecze i na tym skończy się ich udział, a Hiszpanie będą się musieli mocno napocić, żeby wyjść z grupy. Jedno jest pewne - BĘDZIE TO BARDZO CIEKAWE EURO!




A Ukraina chyba raczej już na pewno z grupy nie wyjdzie - Anglia dopełnia tą wybuchową mieszankę. Czy Wyspiarze wezmą rewanż za 2004 rok i porażkę z Francuzami? 


WŁOCHY Z HISZPANIĄ. Naprawdę będzie ciekawie w tej grupie. Oj będzie.


O ŁAAAAAAAA... NIEMCY DO GRUPY ŚMIERCI. ALE BĘDZIE RZEŹNIA...


NO I ... ... RUSCY. CZY JA WIEM. SZLAG. Ja tam wolałem Anglików. Z drugiej strony - jak nie wyjdziemy z tej grupy, to będzie niezły bigos i niezły wstyd.

A Szwecja do ostatniej grupy. Ukraińcy chyba raczej z grupy nie wyjdą...

Chorwacja do Hiszpanii. Ciężkie, ciężkie mecze będą. Hiszpanie będą musieli sobie wyszarpać awans.


Portugalia z Holandią. Oj. Będzie gorąco.


CORAZ WIĘKSZE EMOCJE. KTO TERAZ? ... GRECJA!!!! JEST DOBRZE! MECZ OTWARCIA? EEEEEE... Ja bym tam wolał Angoli na otwarcie. No cóż. Bywa.

A Ukraina z Francją. Będą mieli ciężko współgospodarze. Ale to już ich problem.


Irlandia z Hiszpanią. Może być różnie. Irlandczycy to twardzi faceci, mogą zgnieść fizycznie mistrzów świata i Europy.

Dania z Holandią.


No to jedziemy. Z nami grają... CZECHY! Gramy z nimi we Wrocławiu. Knedliki, bójcie się! Krtek, zasuwaj pod ziemię! 


Będziemy mieli najazd Hiszpanów w Polsce ;)


No i w grupie B mamy Holandię. A w C Hiszpanię.


Zaczynamy od koszyka 1 - czyli dolosowanie do grup B i C Hiszpanii i Holandii. Potem koszyk 4, 3 i 2.


18.35: Ok, zaczynamy to, na co wszyscy czekamy. LOSOWANIE! I wyjątkowy Gianni Infantino ;)