poniedziałek, 9 maja 2011

to już rok. Mglisto.

Aż trudno uwierzyć, że od mojej matury mija właśnie rok. Chyba się starzeję... (no tak, za ponad tydzień pierwsze -dzieścia) :P

Owszem, miało być o maturze, mojej licealnej klasie, ale zupełnie nie jestem w nastroju wspomnieniowym.

Chwilowo jest mglisto. Po przyjeździe do Wawy muszę złapać oddech, żeby przyzwyczaić się znowu do jakiejś roboty, innego życia. 3 tygodnie w domu zrobiły swoje - było chyba za dobrze. A teraz znowu mam wrażenie, że pewne rzeczy wymykają mi się spod kontroli.

No i ta niejasna przyszłość... No i jakieś takie poczucie niepewności, braku pewnego podłoża. Czy tak będzie w dalszym ciągu?