Dzisiejszy hebrajski był chyba apogeum tego wszystkiego, co dotychczas mieliśmy okazję usłyszeć, zobaczyć i doświadczyć ze strony naszego wykładowcy. (choć tydzień temu mówiłem to samo. I boję się, że na następnych zajęciach skończy się podobnie) No nic, zobaczymy. Ale fakt tego druzgocącego popołudnia wciąż we mnie tkwi. Dlatego nie jestem w stanie napisać nic więcej. Do tego pora odpowiednia do tego, żeby iść spać. Jutro dzień pełen nowych wyzwań. Ale do powrotu do domu coraz bliżej.
Dzisiejszy wieczór sponsoruje piosenka "Photograph" zespołu Nickelback.
P.S. Otrzymałem przezwisko "kaczor". Dlaczego? O to pytajcie Henia. To znaczy Bogusia.