Jako że jestem w Ostrawie na konferencji Światowej Federacji Luterańskiej - postaram się z każdego dnia coś naskrobać. Dziś krótko, bo to dopiero początek.
Hotel przyjemny.
Ludzie raczej otwarci, póki co integrowałem się z Dreznem i Bohuminem.
Współlokator to niezły żartowniś - pozdrawiam cię, Michaelu ;)
Mój angielski - zadziwiająco dobry. Póki co, nie stresuję się tym, że brakuje mi słówek.
Przeplatanie angielskiego z niemieckim - to dopiero niespodzianka. Okazuje się, że daję radę ;) (nie sądziłem, że tak potrafię)
Jedzenie całkiem dobre - nawet przystawkę zjadłem!
Myślę, że będzie fajnie. W końcu gdzie dwóch lub trzech w imieniu Boga się spotyka, tam i On jest między nimi, prawda?
Więc powinien być to błogosławiony czas :)