Po dłuższej przerwie postanowiłem coś tu naskrobać. Mam wrażenie, że ostatnie wydarzenia raczej odwodziły od tego, by pisać na blogu. Nie wiem zupełnie, dlaczego jest tak, jak jest. Dlaczego tak wiele szokujących wydarzeń dzieje się właśnie teraz? Całkowicie tego nie rozumiem.
W obliczu tego wszystkiego nawet bardzo radosne wydarzenia są jakby trochę przytłumione. Wielkie zwycięstwo Barcelony nad Manchesterem 3:1 po wspaniałym meczu "Dumy Katalonii" w finale Champions League bardzo mnie ucieszyło, ale poniedziałkowy pogrzeb w Nowej Rudzie skonfrontował mnie z wieloma pytaniami. Na które nie znam odpowiedzi i czuję się zagubiony.
Wczoraj udało mi się zaliczyć z bardzo dobrym wynikiem Wstęp do Starego Testamentu, z czego jestem naprawdę strasznie zadowolony. Jednak wobec pogorszenia się stanu zdrowia mojego kolegi nawet ten fakt się trochę rozmył.
A tu jeszcze największe kobyły tej sesji dopiero przede mną. Ech. Cóż. Musi być dobrze. Przynajmniej taką mam nadzieję i proszę o to Boga.