piątek, 8 października 2010

Nowy Świat

Warszawa jest ładna. Warszawa późnym popołudniem i wieczorem jest śliczna. Naprawdę. Byłem dzisiaj na Nowym Świecie. I nie dziwię się, że o tej ulicy powstawały nawet wiersze. Jest tam pewien szczególny klimat. Z pewnością zajrzę tam jeszcze nie raz.

Fajnie było powspominać stare czasy z Carolą, pogadać o jej studiach, o tym, że ja póki co się obijam ;) Odkryliśmy też kilka fajnych knajp, do których trzeba będzie zajrzeć w przyszłości. Ogólnie - weekend rozpoczęty bardzo udanie.

Dziś zakończył się cykl wykładów doktora Woltera. Pomimo moich najszczerszych chęci, miałem problem, żeby się skupić na tych głębokich teologicznych treściach. Chyba potrzebuję jeszcze trochę czasu, żeby wkręcić się w pełni w te klimaty. Zakupy w Tesco również były udane, w głównej mierze dzięki Bogusiowi :)

Obraz dnia dopełnia troska starszych studentów o to, by nasze panele w pokoju zostały umyte. Niestety, tym razem metoda Posejdona nie do końca wypaliła...

Dziś zakończę dzień jakimś filmem. I liczę na to, że jutrzejszy dzień będzie równie udany.