Gdy człowiek budzi się o 11, to ma poczucie, że jest to dobry dzień. Oraz dzień wyjątkowy ;) Po śniadaniu postanowiłem odkurzyć, Bartek zajął się łazienką i przez to nasz pokój wygląda już nieco lepiej. Dodatkowo dowiedziałem się, jak dostać się na Dworzec Centralny, zrobiłem małe zakupy w Złotych Tarasach.
Odwiedziłem również moją kuzynkę, gdyż dzisiaj obchodziła swoje urodziny. Mogłem spędzić bardzo miłe chwile w gronie rodziny i znajomych. "Sąsiedzi rządzą!" (i powoli zaczynam przekonywać się do małych dzieci...). Plus widok z mostu na Wiśle na nocną Warszawę - priceless :)
Jutro do kościoła, więc wypadałoby się położyć. Jest tu naprawdę fajnie. Lepiej, niż myślałem.