Szaro, buro i ponuro. Tak też się czuję. Pół biedy, że istnieje coś tak wspaniałego jak muzyka Coldplay. Pozwala mi przyjąć ten przygnębiający nastrój jakoś łatwiej.
Coś czuję, że będę chory. Staliśmy dzisiaj 1,5 godziny z Darkiem w kolejce do Centrum Nauki Kopernik. Warto było, polecam ten obiekt, można wiele ciekawych rzeczy zobaczyć, zrozumieć i odkryć. Ale to zimno, deszcz... Zrobiło swoje. Muszę wziąć coś, co postawi mnie na nogi. I w sumie nie tylko na nogi, ale i psychicznie przydałoby się jakieś wzmocnienie. Niezrozumienie, kłótnia, zaborczość, zarzuty, źle odbierane poglądy i ostrożność... Nie znoszę takiej melancholicznej, dołującej i wpieniającej jesieni. Bo to chyba jej wpływ, prawda? Lepiej, żeby to ona za tym wszystkim stała.
Rosa na sercu. Bardzo jej teraz potrzebuję. Z nią będzie łatwiej. Chyba. Pieśniarz mówi: "lights will guide you home and ignite your bones". Oby.