niedziela, 2 czerwca 2013

westchnięcie podziwu i dziękczynienia

(geolocation.ws)

Nie należę do osób, które obcując z architektonicznymi cackami padają na twarz z zachwytu. Zazwyczaj mój podziw wywołują obiekty sportowe, mosty, ładnie oświetlony miejsko-rzeczny krajobraz (np. prawobrzeżna Warszawa widziana z Pragi). Ładne kościoły owszem, przykuwają moją uwagę, ale nie zapierają dech (dechu?) w piersiach.

Dziś było inaczej.

I to jest swego rodzaju fenomen, nie umiem tego racjonalnie wytłumaczyć. Miałem okazję dziś przeżywać czas nabożeństw w dwu miejscowościach w województwie łódzkim. Była to swego rodzaju podróż sentymentalna - w Zgierzu dwa lata temu odprawiłem swoje pierwsze nabożeństwo w życiu, dlatego z dużą radością wracałem tam, gdzie przyjęto mnie bardzo ciepło. Dodatkowo miałem również okazję zwiastować Boże Słowo w pobliskim Ozorkowie. Nie wiedziałem, co mnie tam czeka.

Ujrzawszy kościół, westchnąłem.

Ktoś powie - przecież on nie jest wcale taki okazały. Ot, taki sobie kościół, nieco zaniedbany, mało funkcjonalny. I co w ogóle robi obok niego ta wieża? Cóż. Może i mają rację. Ale ja tam wiem, co czułem. A gdy wszedłem do środka...
(diec.warszawska.luteranie.pl)

Zamiast przywitać się z organistką, żoną pana kościelnego, skupiłem się na podziwianiu wnętrza. Wiem, to bardzo nieelegancko. Ale niech to będzie dowód na moje niewychowanie wrażenie, jakie kościół na mnie zrobił. Pewnych rzeczy nie da się opisać, pewne rzeczy trzeba przeżyć i poczuć. Życzę wam, abyście w jakimkolwiek innym kościele poczuli taką niezwykłą, sakralną (w pełnym, pozytywnym i głębokim tego słowa znaczeniu) atmosferę, takiego Bożego Ducha w tym wszystkim.

Westchnąłem.

Ale jak wiemy, kościół to nie tylko budynek. Kościół to przede wszystkim ludzie. A ci byli niezwykle serdeczni, otwarci i zachęcający. Mogłem z kilkoma z nich porozmawiać po nabożeństwie i były to dla mnie wyjątkowe rozmowy (mimo że trwały dosłownie chwilę). Dziękuję Bogu za to, że stawia na mojej drodze ku służbie takie osoby, które uśmiechną się, mocno uścisną rękę życząc Bożego błogosławieństwa, szczerze odniosą się do treści kazania, ale i podziękują za to, że mogli współtworzyć społeczność wierzących. I mimo, że uczestników nabożeństwa mógłbym zliczyć na palcach rąk i nóg, to czułem z nimi wyjątkową wspólnotę. Kontakt był zupełnie inny, niepowtarzalny. Całkowicie odmienny niż podczas nabożeństwa gromadzącego kilkadziesiąt czy kilkaset osób. 

Po raz kolejny westchnąłem, pełen wdzięczności.

(krodo.pl)

Od dziś Ozorków będzie zajmował w moim sercu miejsce szczególne. Wszystko znakomicie się zgrało - 1. Niedziela po Trójcy Świętej, tekst kazalny dotyczący powołania apostołów wygłoszony w Kościele Dwunastu Apostołów (jedyny taki w Polsce). Mam nadzieję, iż nie zakończy się na wspomnieniach, pięknych słowach. Oby Pan wcielał przesłanie dzisiejszego dnia w życie zebranych zborowników oraz małego studenta, kaczorka, który po raz kolejny doświadczył wielkości, niepojętości Tego, który powołuje i uzdalnia do służby.