sobota, 9 października 2010

weekendowo

Gdy człowiek budzi się o 11, to ma poczucie, że jest to dobry dzień. Oraz dzień wyjątkowy ;) Po śniadaniu postanowiłem odkurzyć, Bartek zajął się łazienką i przez to nasz pokój wygląda już nieco lepiej. Dodatkowo dowiedziałem się, jak dostać się na Dworzec Centralny, zrobiłem małe zakupy w Złotych Tarasach.

Odwiedziłem również moją kuzynkę, gdyż dzisiaj obchodziła swoje urodziny. Mogłem spędzić bardzo miłe chwile w gronie rodziny i znajomych. "Sąsiedzi rządzą!" (i powoli zaczynam przekonywać się do małych dzieci...). Plus widok z mostu na Wiśle na nocną Warszawę - priceless :)

Jutro do kościoła, więc wypadałoby się położyć. Jest tu naprawdę fajnie. Lepiej, niż myślałem.

3 komentarze:

  1. czy te dzieci zaczęły ci smakować? w jakim sosie były? jakieś dodatki do nich polecasz?
    Szkoda, że powoli się przekonujesz...
    Kuka za każdym razem gdy jest w Jaworniku woła najpierw "Pepe" po czym stwierdza, że robisz "nyny", a potem jednak dochodzi do wniosku, że "Pepe papa". W domu ma metalowy autobus (pudełko po lenitlkach) i ostatnio pokazywałem mu na nim gdzie wujek "Pepe" jedzie do Warszawy. Dzisiaj sam przyszedł z nim do mnie i pokazuje mi na chłopka w autobusie i mówi "Pepe papa".

    OdpowiedzUsuń
  2. ooooo, małe dzieci są superaśne :))

    OdpowiedzUsuń