Właśnie zjadłem spaghetti przygotowane głównie przez Bartka, ale i ja miałem swój udział w jego tworzeniu ;) Smakowało, oj tak. Za 45 minut pierwsze dzisiejsze zajęcia - podstawy pedagogiki i dydaktyki ogólnej. Zobaczymy. Potem jeszcze historia Kościoła powszechnego. Wtorek to w zasadzie najluźniejszy dzień na uczelni w całym tygodniu.
Przy okazji chyba wybiorę się na spotkanie studenckie. Społeczność jest czymś bardzo ważnym, póki co orientuję się w tym, co w Warszawie jest możliwe i z czegoś na pewno będę korzystał.
Wciąż uczę się tu oddychać. Powoli zbliżam się do dwóch tygodni spędzonych w centrum Warszawy i myślę, jak wiele rzeczy zmieniło się w moim życiu. Jak wiele rzeczy odkryłem, jak wiele spraw zostało przeze mnie docenionych, ale i jak wiele sfer związanych z przyszłością wciąż skrywa mgła. Stawiam również wiele pytań. Szukam we wszystkim Jego woli. Mimo, że wiele rzeczy czasem przekracza moje pojęcie i zrozumienie - staram się otwierać na Jego działanie. On musi wzrastać, ja stawać się mniejszym.
P.S. Bardzo cieszy mnie perspektywa powrotu do domu na weekend.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz