Gdy człowiek budzi się o 11, to ma poczucie, że jest to dobry dzień. Oraz dzień wyjątkowy ;) Po śniadaniu postanowiłem odkurzyć, Bartek zajął się łazienką i przez to nasz pokój wygląda już nieco lepiej. Dodatkowo dowiedziałem się, jak dostać się na Dworzec Centralny, zrobiłem małe zakupy w Złotych Tarasach.
Odwiedziłem również moją kuzynkę, gdyż dzisiaj obchodziła swoje urodziny. Mogłem spędzić bardzo miłe chwile w gronie rodziny i znajomych. "Sąsiedzi rządzą!" (i powoli zaczynam przekonywać się do małych dzieci...). Plus widok z mostu na Wiśle na nocną Warszawę - priceless :)
Jutro do kościoła, więc wypadałoby się położyć. Jest tu naprawdę fajnie. Lepiej, niż myślałem.
czy te dzieci zaczęły ci smakować? w jakim sosie były? jakieś dodatki do nich polecasz?
OdpowiedzUsuńSzkoda, że powoli się przekonujesz...
Kuka za każdym razem gdy jest w Jaworniku woła najpierw "Pepe" po czym stwierdza, że robisz "nyny", a potem jednak dochodzi do wniosku, że "Pepe papa". W domu ma metalowy autobus (pudełko po lenitlkach) i ostatnio pokazywałem mu na nim gdzie wujek "Pepe" jedzie do Warszawy. Dzisiaj sam przyszedł z nim do mnie i pokazuje mi na chłopka w autobusie i mówi "Pepe papa".
Przekochany jest... :)
OdpowiedzUsuńooooo, małe dzieci są superaśne :))
OdpowiedzUsuń