czwartek, 14 czerwca 2012

o futbolowych sympatiach

Kolejna notka dotycząca Euro (z oczywistych powodów będzie ich tu w najbliższym czasie zdecydowana większość) - tym razem dotycząca moich faworytów, najbardziej znienawidzonych drużyn. Stwierdziłem, że muszę się wytłumaczyć, dlaczego niektórym kibicuję, a innym życzę jak najboleśniejszej porażki.

Tak więc, grupy A (Polska, Grecja, Rosja, Czechy) chyba nie muszę tłumaczyć, prawda? Oczywista oczywistość. ;)

(zdjęcie z sport.pl)

Jeżeli chodzi o tzw. "grupę śmierci" z nudów - B (Holandia, Dania, Niemcy, Portugalia) mam tu zdecydowanego faworyta do odpadnięcia - jest nim drużyna z kraju odkrywców i żeglarzy - Portugalia. Dlaczego? Ktoś, kto zna mnie jeszcze z czasów mojej młodości, mógłby postukać się w czoło i powiedzieć "Ty, który tak mocno hołubiłeś Nuno Gomesa, masz koszulkę Portugalii w szafie, na Euro 2000 i 2004 zawsze im kibicowałeś, życzyłeś im jak najlepiej, teraz tak ich nie znosisz?" - otóż tak. Jak zapewne wiadomo (lub nie) Nuno Gomes już w reprezentacji nie gra. Za to jej liderem jest najdroższy piłkarz świata, który w każdym meczu udowadnia póki co z mniejszym niż większym powodzeniem że chce być również i najlepszym wśród futbolistów.

(zdjęcie z zczuba.pl)

Póki co, nieprawdziwy Ronaldo aspiruje do miana najsłabszej gwiazdy na Euro (konkuruje o to miano z Robbenem). A nie lubię go z powodu jego bufonady, beznadziejnych tekstów w stosunku do Messiego (nie przypominam sobie, żeby Messi kiedyś tak ironizował pod adresem Cristiano - jeżeli tak - proszę o przysłanie linków). Dodatkowo Cristiano bardzo mocno krytykuje swoich kolegów z reprezentacji, a sam póki co daje ciała na całej linii... No i gra w Realu :P
Co do Niemców - mam mieszane uczucia. Są mocni, są chyba największymi faworytami do wygrania Euro, mają piękny hymn pod względem harmonicznym... ale jakoś nie umiem w pełni im kibicować. Nie chodzi tu już o historyczne animozje, po prostu Niemcy to Niemcy. Nic do nich nie mam, ale jakoś tak nie tak.

W grupie C (Hiszpania, Włochy, Chorwacja, Irlandia) faworyt jest tylko jeden: Espana! To drużyna, której od jakiegoś czasu (kiedy do głosu doszli w niej piłkarze Barcelony) bardzo mocno kibicuję. I mam nadzieję, że po raz kolejny sięgną po złoto na wielkiej, międzynarodowej imprezie. Dlatego, kochani Irlandczycy i nijacy Chorwaci, przykro mi, ale musicie przegrać ;)

(zdjęcie z gazeta.pl)

I dochodzimy do grupy D - z którą mam największy problem. Francuzów nie lubię za Zidane'a (wiem, już nie gra - ale mimo wszystko...), Anglicy są wyjątkowo bezbarwni w tym roku, Szwedzi mają Ibrahimovicia który dorównuje Ronaldo w boiskowej bucie... a Ukraińcy? Niby współgospodarze. Ale czemu mają wypaść lepiej niż Polacy? :P Mimo wszystko - chyba jednak najbliżej mi do Ukraińców. Gdy gospodarze grają dobrze, zyskuje na tym cały turniej :)

(zdjęcie z sport.pl)

Nie miałbym nic przeciwko, by turniej wygrali Hiszpanie, a Polacy odpadli dopiero w półfinale. No bo wyobraźcie sobie, ćwierćfinał w Gdańsku z Niemcami i nasze pierwsze zwycięstwo w historii z naszymi zachodnimi sąsiadami... Takie momenty pamiętałoby się przez całe życie ;)



3 komentarze:

  1. łaska twa na pstrym koniu jeździ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja baaaardzo licze na mecz Polska-Niemcy. :) A co do faworytow, to z niektorymi twoimi komentarzami sie zgadzam, z niektorymi nie... Moi faworyci:
    Grupa A: wiadomo
    Grupa B: Niemcy (ze wzgledu na polskich pilkarzy ;))
    Grupa C: Wlochy, ewentualnie Hiszpania
    Grupa D: Anglia, ewentualnie Ukraina (bo gospodarze :))

    OdpowiedzUsuń