To zdanie jako pierwsze przychodzi mi na myśl, kiedy pomyślę o cioci Hani Wiejowej. I nadal jestem w szoku, że nie ma już jej między nami.
Większość moich wspomnień, kontaktów z ciocią to przede wszystkim okres mojego dzieciństwa, bycia nastolatkiem. Zapamiętam ją jako bohaterkę wiary, pełną energii kobietę, która swoim życiem wskazywała na Boga. Gdy opisywały ją jej wnuki (szczególnie na zjazdach rodzinnych), miałem przed oczami kochającą, ciepłą, acz konsekwentną (gdy ochrzaniała Pawła za to, że zwrot "Panie Boże, dziękujemy za śniadanie. Amen" to nie jest modlitwa stołowa ;)) babcię. Pomimo zaawansowanego wieku, różnych dolegliwości wciąż była aktywna, uczestniczyła w konferencjach dla kobiet, starała się być na bieżąco, jeżeli chodzi o rodzinne sprawy. Również jej śpiew, który przez całe życie był dla niej ważny, zapadł mi w pamięć. A szczególnie pieśń "Błogo mi, w Panu mam wieczny dział". Dziś te słowa wypełniły się w całości.
Anegdoty rodzinne - związane z moim dziadkiem, babcią, opowiadane przez ciocię wywoływały śmiech całej rodziny. Jej świadectwo wiary było często motywacją dla nas, dzieci z rodu Sztwiertniów.
Szczególnie mocno utkwiła mi w pamięci sytuacja, gdy widziałem się z ciocią po raz ostatni. Nie pamiętam, w jakim miesiącu to było, w sumie to mało istotne. Przyjechała razem z wujkiem do Jawornika na jakieś spotkanie i wstąpiła do nas. Gdy kończyliśmy rozmowę, ciocia (jak zwykle na koniec spotkania, wizyty) zaproponowała modlitwę. Pamiętam wdzięczność, jaką poczułem, gdy przyniosła w modlitwie moje studia, moją służbę i powołanie, które czuję. Mój wybór życiowy był dla niej ważny, czuła, że potrzebuję modlitw i załączyła mnie tamtego dnia do naszej wspólnej, kończącej ich wizytę, modlitwy. Wtedy widziałem ją po raz ostatni.
Zapamiętam ją jako bohaterkę wiary. Osobę, dla której modlitwa była czymś ważnym, a nawet najważniejszym. I coraz bardziej uświadamiam sobie, jak daleko nam, młodym ludziom, wnukom, do naszych dziadków, cioć, wujków - modlicieli, bohaterów wiary oraz świadectwa, wzorów dla swoich pociech. Chciałbym choć w małym stopniu przykładać taką wagę do modlitwy, być tak wytrwałym jak mój zmarły dziadek, babcie, i również zmarła wczoraj ciocia Hania.
1.Gdy pokój niebieski Bóg w duszę mi tchnie,
Choć burzy zagraża mi mi szał,
To jednak we wierze pieśń chwały Mu ślę:
„Błogo mi, w Panu mam wieczny dział!”
Błogo mi, W Panu mam wieczny dział!
2. Gdy trwogą śmiertelną przejmuje mię wróg
I grozi mi wciąż jego strzał,
To wiem, że złośnika Zbawiciel już zmógł,
Że zupełne zwycięstwo mi dał.
Błogo mi, W Panu mam wieczny dział!
3. Ciężary mych grzechów Pan rzucił już w dal,
Gdy za mnie przekleństwem się stał, O, chwal
Go, ma duszo, na wieki Go chwal,
Bo w żywocie zgotował ci dział.
Błogo mi, W Panu mam wieczny dział!
4. Już żyję w Chrystusie, On gwiazdą jest mą,
W ciemności nie będę się bał;
Ni męki, ni burze zaszkodzić mi śmią,
W Nim pokoju wiecznego mam dział.
Błogo mi, W Panu mam wieczny dział!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz