W ostatnim czasie przeglądałem swoje wpisy sprzed trzech lat, z początku studiów. W jednym miesiącu byłem w stanie napisać więcej postów niż w całym 2013 roku. Dodatkowo ich tematyka skupiała się na - delikatnie ujmując - pierdołach. Co zjadłem na śniadanie, ile miałem zajęć, o której poszedłem spać. Po czasie widzę tę, tak często komentowaną przez moją rodzinę, niezwykłą skłonność do uzewnętrzniania się. I przyznaję im rację.
Nie sądziłem że okres studiów będzie związany z tyloma zmianami w moim życiu. Niezwykle interesującym jest możliwość obserwowania tych zmian - blog jest czymś w rodzaju lustrzanego odbicia, odtwarza emocjonalny stan, życiową sytuację.
Zauważyłem, że wiele się zmieniło. Nie sądziłem, że aż tyle.
Ale z perspektywy czasu, 175 postów które powstały spod pióra małego kaczorka, emocji które przetaczały się przez mój umysł oraz serce z mocą huraganu, widzę jedno: jest inaczej. Wierzę, że minął czas postów, w których eksponowałem dezorientację, dołek, frustrację, niepewność, nieustanne podkreślanie przygnębienia i zniechęcenia.
Czuję, że po raz pierwszy od naprawdę dłuższego czasu moje życie zmierza we właściwą stronę.
Lustrzane odbicie? Przecież odbicie jest w czasie teraźniejszym xP
OdpowiedzUsuń