poniedziałek, 10 września 2012

szkraby kuzynostwowe


Długo już nie pisałem o szkrabach w mojej rodzinie. Dziś przyszedł czas na część trzecią - dzieci mojej kuzynki Ady i jej męża Tomka ;)

Są trzy - Ania, Ina i Lena.

Ania, najstarsza, zaczęła właśnie szkołę podstawową.
Była pierwszym dzieckiem, które pojawiło się w naszej rodzinie, odkąd jestem świadomym uczestnikiem życia rodzinnego. Do dziś czuję się jak kretyn, kiedy przypomnę sobie ślub mojej siostry i szwagra, kiedy to jako 15-letni szczaw, który zupełnie nie ma pojęcia o życiu, postanowił udzielić rady (sic!) Tomkowi, jak uspokoić płaczącą Anię. Tak, to jedno z wspomnień, które wciąż przypomina mi, że bywają momenty, kiedy jestem po prostu... głupkiem. Z tego miejsca, Tomku, bardzo cię przepraszam. Do dziś jest mi za to wstyd. Twoja mina wtedy była bezcenna. ;)
Dziś Ania jest rozsądną dziewczynką, która świetnie kopie piłkę i co więcej - umie ją opanować, żeby jej nie uciekła. I robi to lepiej niż wielu naszych pożal-się-Boże-reprezentantów...

Ina. Myślę, że jej rodzice zgodzą się ze mną, gdy napiszę, że jest to istny żywioł. Mała osóbka, która posiada w sobie pełno energii. Jest bardzo samodzielna, wszystko chce robić sama. Jednocześnie bardzo przywiązana do swojej mamy, uwielbia się do niej przytulać i przebywać na jej rękach. Mimo że często się mnie wstydzi, wybiera mnie czasem na swojego kompana do gry w Memo/Domino. I co ciekawe - cieszy się z tego, że zdobywam punkty bardziej, niż gdy ona sama je zgarnia, swoisty fenomen ;)
Moim zdaniem (co wcale nie musi być prawdą), Ina jest najbardziej charakterna spośród dzieci Ady i Tomka. Ania jest najstarsza, więc wie, że czasem zwyczajnie trzeba ustąpić. Lenka jest za mała, żeby pewne rzeczy zrozumieć, a dodatkowo, jest chyba najspokojniejsza z sióstr. Za to Ina jest niezwykle wyrazista i potrafi zaskoczyć. Niemniej jednak, jest bardzo kochanym dzieckiem.

No i Lenka, moja chrześniaczka. Gdy Ada zadzwoniła do mnie i poprosiła mnie o ten przywilej (a zarazem wielką odpowiedzialność), byłem w szoku. Nie spodziewałem się tego. To dla mnie wielka nobilitacja. I cieszę się, że mogę być osobą, która w jakimś stopniu będzie odpowiadać przed Bogiem za jej wychowanie (pytanie, czy moja radość jest uzasadniona, czy Bóg się cieszy i czy Lenka oraz jej rodzice się cieszą z mojej postawy...). Fajnie jest obserwować jej rozwój. Szczególnie podobają mi się jej blond włosy (których na tych zdjęciach nie widać, bo nieco straciły na aktualności), spokój na jej twarzy, jej spojrzenie, którym obdarza wszystkich tych, którzy się do niej uśmiechną. Jak na najmłodszą w rodzinie, Lenka czasem jest przez swoje siostry spychana na bok, ma problem, żeby zdobyć zabawki. Ale dziś miałem okazję zauważyć, że potrafi zawalczyć o swoje. Nauczyła się, że z dwoma starszymi siostrami trzeba pokazać, że jest się twardzielem. I myślę, że daje radę.


Jeszcze tylko słowo o tych, bez których dziewczynek nie byłoby na świecie - obserwując Adę i Tomka, przechodzę lekcję rodzicielstwa. Tomek dosłownie szaleje ze swoimi córkami, one uwielbiają, kiedy się z nimi bawi, kiedy się wygłupia. Ich twarze i oczy wyrażają wszystko. A Tomek jest dla mnie inspiracją.
Podejrzewam, że bycie matką tak różnych dziewczynek musi być olbrzymim wyzwaniem. Ada przyznaje, że często w domu jest sajgon, że pada na twarz, że brakuje jej sił. Ma do pomocy jednak swoją mamę i babcię, które pomagają jej jak tylko mogą i są dla niej wielkim wsparciem. Ogarnięcie domu, trójki dzieci jest dla mnie misją prawie-że-niemożliwą. A ona tego dokonuje, więcej, jest w stanie zorganizować sporą imprezę urodzinową w swoim domu. Wiem, że ja nie byłbym w stanie tego zrobić. Podziwiam jej siłę, jej motywację, jej energię i miłość, jaką żywi do dzieci i do swojego męża. To kolejne źródło mojej inspiracji. Cieszę się, że mogę ich znać, mieć z nimi kontakt i obserwować, jak radzą sobie z wychowywaniem dzieci.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz