Byle do poniedziałku.
Byle do wtorku do 9.30.
Byle do czwartku do 10.15.
Byle do uwielbiającego.
Byle do tego jednego momentu (wielu, niekończących się chwil), za którym tak tęsknię i o którym mocno marzę...
Każdy z tych wyznaczników związany jest z moją niecierpliwością, oczekiwaniem, pragnieniami, nadziejami, marzeniami. Nie mogę się doczekać. No nie umiem zdzierżeć. Mówią, że warto jest być cierpliwym. Jak to mawiał mój obecny współlokator "Pan Bóg daje najlepsze tym, którzy umieją czekać".
Ale żeby to było takie proste... Czasem nie umiem odpuścić. A gdybym umiał, pewnie byłoby łatwiej.
No nic. W poniedziałek wychodzi "Mylo Xyloto". I nie omieszkam napisać tutaj o każdej piosence. Bo czuję, że będzie to kosmiczna płyta. Która przebije "Parachutes", "Rush of Blood to the Head", "X&Y" i "Viva la Vida". CAN'T WAIT FOR IT!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz