Nie lubię, kiedy dopada mnie zniechęcenie i zwątpienie. Bo w takich chwilach czuję się wybitnie bezsilny. Brak przekonania to chyba mój największy demotywator. Jest bardzo skuteczny i czasem przenosi się na inne osoby. I wtedy pojawia się problem.
Do dziś nie opracowałem metody, jak sobie z nim poradzić. Czasem po prostu muszę to przeżyć, przespać, spojrzeć z innej perspektywy. Czasem muszę komuś coś wygarnąć, pofrustrować siebie i innych, drażnić swoim dyletanctwem i brakiem jakiejkolwiek energii. Zwykle potem sytuacja jakoś się prostuje.
Szkoda tylko, że ten brak przekonania pojawia się wtedy, kiedy to przekonanie jest najbardziej potrzebne... Kiedy trzeba wziąć na swoje barki odpowiedzialność i pociągnąć resztę za sobą. A ja nie mam motywacji i tego feelingu w sobie.
I jeszcze ten cholerny ból zęba...
Pomocy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz