czwartek, 7 października 2010

uroczyście i spacerowo

Ciekawy dzień. Dzisiaj była immatrykulacja. Dla niewtajemniczonych - uroczyste ślubowanie studenckie + odebranie indeksu z rąk rektora. Ks. prorektor wręczając mi indeks pyta: "pan Sztwiertnia, tak? W sumie to bez pytania rozpoznałem". ;). Hm. No to chyba rzeczywiście jestem podobny do mojego taty;) Ogólnie, uroczystość bardzo przyjemna, było dużo osób kolorowo ubranych, sporo biskupów, księży, rektorów, profesorów. Samo przywitanie zacnych osobistości trwało chyba z 10 minut. Ale przez to wszystko musiałem się w garnitur przebierać, a w sali synodalnej było bardzo gorąco... przeżyłem;)

Z dzisiejszą uroczystością wiąże się jeszcze jeden zabawny epizod. Otóż po zakończeniu staliśmy z chłopakami przed Chatem i czekaliśmy na Tabalugę (nasz kolega z roku). Gdy tam staliśmy, przechodził koło nas prymas senior. Ukłoniłem się, powiedziałem dzień dobry, a on "na papieroska, tak?". Ja: "nie". "Nie? To dobrze". I odszedł. Cóż. Niezły motyw;)

Dzisiejszy wyjątkowy dzień uczciliśmy również pod względem jedzenia - obiad w Pizza Hut, a kolacja w Burger Kingu. Mogłem również przy okazji pozwiedzać trochę Warszawę. Oraz Arkadię;) Pogoda naprawdę zachęca do długich spacerów. Gdyby tylko było trochę cieplej i ten cholerny zimny wiatr tak nie wiał... (ale wytrzymaliśmy z Jurkiem ten chłód)

Ogólnie, aklimatyzacja przebiega bardzo owocnie. Tylko jak będzie dalej? Weekend już zaplanowany. Ale potem nowy tydzień, zajęcia... póki co, wszystko jeszcze jest tu mgliste. Zdaję się na Boga. On to poprowadzi :)

P.S. Dzisiejszy wpis sponsoruje Pizza Hut, Burger King i Rondo Żaba. Muzykę zapewnia Switchfoot. "Dare you to move". Polecam! (dzięki Maja! ;))

I jeszcze jedno - zaczynam fascynować się Warszawą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz