Jestem już po pierwszych zajęciach. Za 50 minut kolejne. Póki co, spotkanie organizacyjne dotyczące języków natchnęło mnie pozytywnie. Otóż okazało się, że są na studiach osoby, które są jeszcze mniej przygotowane do studiów niż ja! Nawet ja wiem, że na studiach jest coś takiego jak plan studiów (mimo, że na Chacie jest niesamowicie nieczytelny...) i student powinien się z nim zapoznać. (osobiście uważam, że skoro umiem z niego skorzystać - to pierwszy dowód, że uczenie się samodzielności idzie mi coraz lepiej;)) Ale jak widać, niektórzy ludzie z innych kierunków mają i z tym problem. Przez 10 minut kobieta odpowiadała na ich pytania dotyczące godzin zajęć. A wystarczyło tylko przeczytać plan...
Bardzo mnie ten motyw zachęcił.
Niestety, jeżeli chodzi o języki, może być problem. Angielski na poziomie intermediate miałem już chyba pod koniec gimnazjum, więc postanowiłem wybrać niemiecki. Nasz kościół ma liczne kontakty z Niemcami, więc ogólnie rzecz biorąc, ten oto język może się przydać. I tu spotkało mnie małe rozczarowanie. Ze względu na logikę, którą mam o 11, nie mogę chodzić na grupę bardziej zaawansowaną, więc muszę chodzić z grupą mniej zaawansowaną. (na pocieszenie powiem, że wg wykładowczyni obie grupy są słabe, ta bardziej zaawansowana robi tylko trudniejszy podręcznik) Tak więc przede mną mało zaawansowany niemiecki na studiach. Cóż. Ale myślę, że Bóg ma w tym jakiś plan :)
Na razie tyle. Kończę, bo wg Bartka jestem egocentrykiem - zbyt dużo piszę o sobie. W takim razie być może kolejna notka będzie na temat logiki i innych fascynujących zajęć, które już za 20 minut...
P.S. Śniadanie złożone z chleba tostowego i pasztetu było naprawdę dobre :)
może Boży plan jest taki, żebyś poprowadził te zajęcia! :D dorobisz sobie na czesne! :)
OdpowiedzUsuń