Czasem tego typu stany łatwiej jest mi wyrażać po angielsku. Dawno nie przeżyłem tak fantastycznego wieczoru.
Był on - Kuba Badach.
Była jego świetna ekipa - Luty, Piskorz, Barański i reszta. No i wyborny saksofonista z imponującymi solówkami...
Były smyczki - Pani Pierwsze Skrzypce. Ech.
Było wspaniałe towarzystwo - Mona i Hania.
Były kapitalne miejsca - 4. rząd, niemal na wprost Kuby.
Ogółem - wszystko, co jest potrzebne by zaistniał wyśmienity koncert.
Chciałbym tu opisać wszystkie reakcje, jakie wywołały we mnie poszczególne kawałki. Ale nie jestem w stanie. Bo było to niepojęte, acz zarazem ulotne. Dlatego (niestety) kilka zajawek spustoszenia, które Kuba poczynił w mojej duszy i mózgu:
- Zapamiętam schrzaniony przez akustyków mój ulubiony "Bądź moim natchnieniem", początkowy numer koncertu - Kuba większość piosenki słyszany był ze swojego odsłuchu, dodatkowo wszystko się sprzęgało...
- Zaraz potem wybrzmiało "Jak na lotni" - bałem się, że skoro na samym początku usłyszałem swoje dwa ulubione kawałki, to potem już będzie tylko gorzej. Na szczęście - myliłem się.
- Piękne "C'est la vie", od którego się wszystko dla Kuby z albumem "Obecny" zaczęło. Aż zachciało mi się wybrać do Paryża.
- Dynamiczni, świeżutcy "Zakochani staruszkowie".
- Kapitalnie zinterpretowany "Leniwy diabeł", charyzma w głosie Kuby wręcz powalająca.
- "Masz przewrócone w głowie" całkowicie przewróciło mi głowie jeżeli chodzi o możliwości śpiewacze Badacha. To, jak ten facet opanowuje przejścia tonacyjne... impressive.
- Okazja pośpiewania podczas "Byłaś serca biciem".
- Końcowy "Siódmy rok", nostalgicznie.
Zostałem przeniesiony w inny wymiar muzyczny. Muzycy znakomicie czuli się ze sobą na scenie, komunikacja non-werbalna skuteczna w 100%. Widać było, że ich to bawi, sprawia wielką przyjemność. Nie da się opisać tego inaczej, jak tylko = chemia. Kuba zagadywał publiczność, był spontaniczny, naturalny, niezwykle ujmujący i czarujący. Podczas koncertu odebrał również złotą płytę za 15 000 sprzedanych egzemplarzy "Obecnego" - bardzo miły moment.
Żałuję, że już po, to wszystko minęło tak szybko... żałuję, że nie jestem w stanie przelać tu większej ilości detali, które mi utkwiły, które mnie zaczarowały. Ale wrażenia i przeżycia niezapomniane. Zachęcam do tego, by zapoznać się z twórczością Badacha, na YT jest cały album "Obecny. Tribute to Andrzej Zaucha" - naprawdę WARTO!
P.S. Ja chcę jeszcze raz! 10.03.2013 Klub Palladium - Where amazing Kuba Badach happened.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz